piątek, 29 lipca 2016

56(336) Planeta dobrych myśli

Autor: Beata Pawlikowska
Wydawnictwo: G+J
Ocena: 4+/6

 Oto, co Autorka pisze o Planecie:
„Planeta dobrych myśli” powstała znienacka. Podczas letnich popołudni, kiedy chwytałam za pióro i rysowałam. A na innych kartkach ołówkiem notowałam to, co samo układało się w akapity i zwrotki. Zaczęłam publikować te myśli na Facebooku. Dwieście lajków. Pięćdziesiąt udostępnień. Tydzień później tysiąc lajków i pięćset udostępnień.
I wszyscy pytali: kiedy to się ukaże jako książka?
Proszę bardzo – oto jest.
"Planeta dobrych myśli".

Wszystko to, w co wierzę i czego jestem pewna. To, co uznaję za 100% prawdę na podstawie wszystkiego, co wiem o życiu i o świecie.
A ponieważ długo szukałam mojej drogi i sposobu, żeby stać się szczęśliwym człowiekiem, naprawdę wierzę w to, co piszę i wiem to z najlepszego źródła – czyli z mojego własnego doświadczenia.
Warto zmieniać swój sposób myślenia na pozytywny.
Warto ćwiczyć pozytywne myślenie.
Warto nauczyć się żyć bez strachu, uwolnić się od przesądów, uprzedzeń i ograniczeń.
Warto być dobrym i uczciwym.
To, co myślę o sobie i o świecie, który mnie otacza, przekłada się na to, jak wygląda moje życie.

Beata Pawlikowska

To rzeczywiście zbiór myśli. Pozytywnych, motywujących. Niektórym pomoże ułożyć sobie w głowie pewne tematy. Innym przypomni to, co już kiedyś zrozumieli. O tym, że warto i można być szczęśliwym. Bez analizowania. Bez konieczności udowadniania swoich racji i stawiania zawsze kropki nad i. Bez walk z wrogami. Bez roztrząsania wciąż na nowo swojej trudnej przeszłości. Bo żyje się tu i teraz. Warto się tego nauczyć, by zacząć cieszyć się życiem.
Forma książki jest nietypowa. To zbiór zapisek, krótszych, dłuższych myśli, opatrzonych rysuneczkami autorstwa pani Pawlikowskiej. Co jakiś czas pojawiają się strony z rysunkiem planety Dobrych Myśli do wypełnienia przez czytelnika:)
Mnie się książeczka podoba. Zaglądam sobie do niej często, czytam kawałek, pomyślę, uśmiechnę się i idę dalej.

czwartek, 28 lipca 2016

55(335) Ostatni całus dla mamy

Autor: Casey Watson
Wydawnictwo: Amber
Ocena: 4+/6


Casey Watson od lat jest rodziną zastępczą dla wielu skrzywdzonych dzieci. Tym razem pod jej dach trafia 14-letnia Emma, która jest już mamą malutkiego Romana. Dziewczyna nigdy nie zaznała miłości i bezpieczeństwa, dlatego szuka ich w ramionach dealera narkotyków. Mężczyzna zdążył spłodzić jej dziecko zanim trafił do więzienia, a i stamtąd próbuje sterować jej życiem i uzależniać ją w pełni od siebie. Emma próbuje jak najlepiej opiekować się malutkim Romanem, pod czujnym okiem Casey, tak, by nie dawać powodów opiece społecznej do odebrania dziecka. Jednak gdy narzeczony wychodzi z więzienia, zaczątki stabilizacji w życiu Emmy legną w gruzy. Dziewczyna zaczyna pić, zapomina o dziecku, które zostawia pod opieką Casey. Jak można się domyślić, Roman dość szybko zostaje odebrany młodocianej mamie i trafia do innej rodziny zastępczej. A Emma po raz kolejny zachodzi w ciążę...Czy uda jej się odzyskać synka i zamieszkać z dwójką swoich dzieci w mieszkaniu socjalnym?
Autorka szczegółowo opisuje swoje zmagania ze zbuntowaną nastolatką. Mimo, że posługuje się dość prostym językiem, umie nasączyć powieść mnóstwem emocji. Czytelnik staje się obserwatorem przemian dziewczyny i karkołomnych działań Casey, by pomóc jej się usamodzielnić. Przyznaję, że nie raz podziwiałam autorkę za cierpliwość i wytrwałość!
Książkę czyta się bardzo szybko, jednak jest bardzo podobna do wszystkich pozostałych tej autorki, jak i innych należących do kategorii relacji z działalności rodzin zastępczych.


środa, 27 lipca 2016

54(334) Pani zyskuje przy bliższym poznaniu. Krystyna Janda w rozmowie z Katarzyną Montgomery

Autor: Krystyna Janda, Katarzyna Montgomery
Wydawnictwo:
Ocena: 4+


Muszę przyznać, że za Jandą nie przepadam. Jako aktorka jest świetna, ale jej głos, śmiech, żywiołowe zachowanie-drażnią mnie, męczą. Jednak sięgnęłam po przepastną księgę w twardej okładce (ponad 500 stron!) z jej twarzą na okładce. Zaintrygowana tytułem chciałam sprawdzić jego prawdziwość. Rzeczywiście, po lekturze pani Janda nieco zyskała przy bliższym poznaniu;)
Książka napisana jest bardzo fajnie. Dużą jej część stanowi wywiad-rozmowa autorek. Oprócz niej cytowane są wypowiedzi aktorki z różnych artykułów, jej felietony, a nawet fragmenty jej dziennika. Znajdziemy tu również sporo zdjęć, zarówno tych pochodzących z domowych, rodzinnych zasobów, jak i z archiwów różnych gazet.
To wszystko składa się na barwną, porywającą opowieść o barwnym życiu aktorki. Wspomnienia z wczesnego dzieciństwa, z czasu studiów, opowieści z planów filmowych, wrażenia z ról teatralnych. Bardzo osobiste wyznania dotyczące drugiego męża-miłości jej życia, jego odchodzenia, jej żałoby. Opowieści o przyjaźniach. Relacje z czasu budowania własnego teatru. I takie zwyczajne, życiowe historie domowe, o dzieciach, o gosposiach, o zwierzętach.
Mimo wielkiej objętości książkę czyta się szybko, za sprawą tej dużej ilości zdjęć. Tekst nie jest jednolity i nużący, wprost przeciwnie - poszatkowany, z wtrąceniami, porywa jak bystra rzeka. Minusem jest wkradający się chwilami chaos, autorki przeskakują w czasie raz w przód, raz w tył i trzeba dokładnie patrzeć na daty cytowanych artykułów czy dziennika, by nie pogubić się w chronologii.
Polecam, nie tylko miłośnikom Jandy, ale także tym, którzy jak ja dają jej szansę na bliższe poznanie;)

wtorek, 26 lipca 2016

53(333) Mała wielka podróż

Autor: Rosie Swale-Pope
Wydawnictwo: Hachette Polska
Ocena: 4/6

Po długiej chorobie i śmierci ukochanego męża Rossie nie poddaje się rozpaczy, nie zamyka w czterech ścianach. Postanawia podjąć niezwykłe wyzwanie. Chce obejść kulę ziemską i szerzyć w ten sposób wiedzę na temat profilaktyki i raka. Wyrusza ze swego domu w Walii i wraca do niego po pięciu trudnych latach. Część trasy przebiegła, gdyż ma duże doświadczenie w tej dziedzinie. Resztę przemaszerowała. Spała głównie pod namiotem, na pustkowiach. Czasem wędrowała głównymi trasami, czasem małymi ścieżkami leśnymi. Swój dobytek najpierw niosła na plecach, potem ciągnęła w wózku zmontowanym na potrzeby wyprawy. W książce opisuje swoje przeżycia.
Robi to w sposób zwięzły i dość konkretny. Nie ma tu zbędnych opisów miejsc czy przyrody. Autorka skupia się raczej na spotkaniach z ludźmi, na życzliwości, która ją spotyka z ich strony. Wspomina o kilku niebezpiecznych przygodach: spotkaniu z wilkiem, niedźwiedziem czy pijanymi mężczyznami. Nie pomija też opisów sprzętu, jaki otrzymywała od sponsorów, wysokiej jakości specjalistycznej odzieży, namiotu czy kuchenki, które ratowały jej życie na Syberii czy Alasce. Książka zawiera opis trasy, jaką przebyła Rossie, ale także sporo szczegółów z niecodziennej codzienności. Gotowanie herbaty z kory, czy kolejne zdarte buty.
Książkę czyta się ciekawie, mnie fascynowała determinacja, odwaga i radość życia tej niemłodej już kobiety. Niektóre sytuacje wydawały mi się mało wiarygodne, ale czy mam prawo dyskutować? Mogę najwyżej pozostać ze swoimi wątpliwościami.
Momentami lektura stawała się nieco monotonna, a to za sprawą powtarzalności problemów. Jednak Autorka, mimo oszczędnego, reporterskiego stylu pobudza wyobraźnię. Tekst uzupełnia kilkoma zdjęciami z własnego archiwum, dzięki którym jeszcze lepiej można się wczuć w jej przeżycia. Aż by się chciało wyruszyć na wyprawę, choć nie tak ekstremalną;)



poniedziałek, 25 lipca 2016

52(332) Hobbit czyli Tam i z powrotem

Autor: J.R.R. Tolkien
Ocena: 6/6




Czy wśród miłośników książek znajdzie się ktoś, kto nie zna Hobbita, kto o nim nie słyszał? Ja dopiero teraz sięgnęłam po to kultowe dzieło Tolkiena, Mistrza fantasy. Co więcej, to chyba jedna z pierwszych w ogóle powieści z tego gatunku w moim dość już długim życiu!
Bilbo Baggins wiedzie spokojne, szczęśliwe życie w swojej przytulnej norce. Do dnia, w którym u progu zjawia się Gandalf, a zaraz za nim cała grupa krasnoludów. To wydarzenie rujnuje cały poukładany świat hobbita. Ma on wyruszyć z krasnoludami na wielką przygodę pod przewodnictwem Thorina. To wyzwanie całkiem sprzeczne z naturą hobbita. Nikt nie może mu nawet zagwarantować, czy wróci szczęśliwie do swej norki. Jedno jest pewne: jeśli wróci, to bardzo odmieniony.
Dawno temu krasnoludy żyły szczęśliwie i dostatnio. Aż do dnia, kiedy smok Smaug zniszczył ich miasto i zawładnął skarbem, którego strzeże do dziś. Kompania dwunastu krasnoludów wraz z hobbitem, który ma być włamywaczem, rusza w pełną przygód podróż, by pokonać smoka i odzyskać należne Thorinowi dobra.
Powieść napisana jest rewelacyjnie. Tolkien stworzył niezwykle plastyczny, barwny świat, pełen czyhającego zła i trudnych sytuacji. Dla mnie opowieść o przygodach hobbita i krasnoludów jest piękną alegorią życia człowieka, codziennych zmagań, mierzenia się ze swoimi słabościami, wewnętrznych przemian, poznawania samego siebie. Bilbo wyruszając na przygodę był stworzeniem zamkniętym w swojej norce, zasklepionym w przyzwyczajeniach, nawykach, osiadłym w swej strefie komfortu. Pokonując kolejne przeszkody, ratując krasnoludy z opresji zaczyna wierzyć w siebie, w swoje możliwości, staje się coraz wytrwalszy i rzutki.
Czy żałuję, że wcześniej nie sięgnęłam po tę książkę? Nie. Myślę, że jako osoba dawno dorosła, z własnym bagażem doświadczeń czytałam ją zupełnie inaczej, niż nastolatek.
To powieść, którą można czytać wielokrotnie i za każdym razem wyczytać coś nowego.
Mam przeczucie, że Hobbit otworzył nowy rozdział w moim czytelniczym życiu, przygodę ze światem fantasy, w którym chyba nigdy dotąd nie byłam:)

sobota, 16 lipca 2016

51(331) Chata Magoda. Ucieczka na wieś

Autor: Jagoda Miłoszewicz
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Ocena: 5/6

Zaczęło się od tego, że kiedyś, przez przypadek trafiłam na bloga pani Jagody i...zostałam:) Kilka lat temu byłam w Bieszczadach i to była miłość od pierwszego wejrzenia. Dlatego ten blog był lekarstwem na smutki, ucieczką od szarości i hałasu codzienności. A do tego wspaniały styl pisania pani Jagody, przepełniony ciepłem, spokojem, szczęściem i miłością płynącymi z jej osoby.
Z tego bloga narodziła się książka. Równie piękna, wspaniała, zachwycająca.
Autorka dzieli się z nami kawałkami swojego życia. Zaczyna od momentu, gdy wraz z mężem przenieśli się w Bieszczady ze Szczecina i zaczęli remontować drewnianą, wiekową chatę. To nie tylko iście reporterskie wspomnienia, ale także spora garść przydatnych porad. W ten sposób powstało miejsce niezwykle klimatyczne, tytułowa Chata Magoda. Gospodarze zaczęli w niej prowadzić gospodarstwo agroturystyczne, przyjmować gości, otoczyli się zwierzętami, założyli przydomowy ogród.
Dalej znajdziemy mnóstwo historii "z życia wziętych", opowiedzianych z humorem i radością. Nie zabraknie przepisów na domowe potrawy, bo pani Jagoda wyczarowuje w kuchni niesamowite proste, zdrowe dania ze składników "własnej produkcji", m.in. produkuje sery, przetwory. Bohaterami książki są też domowe zwierzęta, goście, przyjaciele i oczywiście bieszczadzka, niezapomniana przyroda.
Jednak nad tekstem przeważają chyba zdjęcia. Zapierające dech w piersiach, takie, które zapadają w pamięć i serce. Chciałoby się rzucić wszystko i uciec na przykryte mgłą połoniny!
Ta książka to opis drogi do odnalezienia swojego szczęścia. Dowód na to, że można spełnić swoje marzenia i żyć tak, jak się zawsze chciało. A także na to, że można się cieszyć każdym dniem, każdą chwilą, w każdej rzeczy dostrzec piękno.
Książka jest pięknie wydana. Duży format, wysokiej jakości papier, twarda okładka i wyraziste zdjęcia sprawiają, że nie przejdzie się obok niej obojętnie:)Czytając ją i oglądając mam wrażenie, że jestem mile widzianym gościem:)

piątek, 15 lipca 2016

50(330) Do Santiago. O pielgrzymach, Maurach, pluskwach i czerwonym winie

Autorzy: Emilia i Szymon Sokolikowie
Wydawnictwo: Carta Blanca
Ocena: 4/6


Młode małżeństwo, Emilia i Szymon, wyruszają na pieszą pielgrzymkę do Santiago szlakiem Camino de Santiago - drogą świętego Jakuba. niespełna 30 dni marszu opisali w liczącej prawie 400 str książce. Oprócz własnych obserwacji, doświadczeń, przemyśleń zawarli tu fragmenty historii szlaku, legendy z nim związane,opisy miejsc. Na końcu znajduje się praktyczny poradnik dotyczący różnych aspektów pielgrzymowania: jaką wybrać trasę, jak zadbać o zdrowie, co ze sobą zabrać, gdzie nocować. Na pewno pomocna jest również lista linków do różnych stron.
Czy książka jest ciekawa? Ogólnie sama wędrówka jest na pewno wspaniałą przygodą. Jednak Autorzy za dużo miejsca poświęcili na opisywanie osobistych drobiazgów. Schemat każdego dnia jest bardzo podobny, dlatego dość szybko książka zaczyna nużyć. Wstaliśmy przed świtem, przeszliśmy tyle i tyle km, tu siedliśmy na posiłek, bolą nas nogi, buty uwierają, odcisk się zrobił. Wieczorem doszliśmy do schroniska, śpimy na sali z 10 osobami, kolejka do łazienki. I tak w kółko.
Myślę, że książka jest ciekawsza dla osób, które pokonały Drogę Św. Jakuba, gdyż dużo jest tu ciekawych opisów miejsc, ich historii. Widać, że Autorzy szli dobrze przygotowani. Dla planujących pielgrzymkę na pewno przydatne będą praktyczne informacje dotyczące miejsc noclegowych, przejść itd.
Mnie czytało się dość żmudnie i od pewnego momentu już dość nudno...

czwartek, 14 lipca 2016

49(329) Na rozstaju dróg

Autor: Richard Paul Evans
Wydawnictwo: Znak
Ocena: 3/6


Ciąg dalszy opisu wędrówki Alana, głównego bohatera i narratora cyklu powieści "Dzienniki pisane w drodze".
Tym razem trafiamy na moment, kiedy Alan po przebytym napadzie przebywa w szpitalu. Odwiedza go przypadkowo spotkana w drodze kobieta, nazywająca siebie Angel. Imię to raczej wybrane zostalo nieprzypadkowo. Kobieta deklaruje Alanowi swą pomoc i przygarnia go pod swój dach na czas rekonwalescencji.
Z historią Alana przeplatają się opowieści o innych, napotkanych osobach. Sporo miejsca zajmuje też tajemnicza Angel. Jest tu na tyle dużo wspomnień mężczyzny, że nie czytając pierwszej części cyklu czytelnik doskonale wie, o co chodzi.
Kolejna letnia, tkliwa, grająca na emocjach powieść. Może nieco mało realistyczna? Ale i takie są potrzebne na upalne popołudnie;)

środa, 13 lipca 2016

48(328) Dotknąć nieba

Autor: Richard Paul Evans
Wydawnictwo: Znak
Ocena: 3/5


Alan ma wszystko, o czym może marzyć młody mężczyzna: własną firmę reklamową, a w niej przyjaciela-wspólnika, dom za dwa miliony dolarów, wspaniałą żonę, sportowe samochody i zagraniczne wakacje. Wszystko zawala się, gdy kobieta spada z konia i łamie kręgosłup. Wspólnik Alana zakłada własną firmę i zabiera wszystkich klientów i pracowników, żona umiera z powodu sepsy, dom i samochody zabierają komornicy. Alan zostaje sam i bez niczego. I wtedy postanawia wyruszyć w podróż, przejść pieszo w poprzek Stanów Zjednoczonych. Ta wędrówka ma być ucieczką, zapomnieniem, przeżyciem wewnętrznym. Jednak tych przemian wewnętrznych i głębszego sensu nadaremno w powieści szukałam.
Moje zniechęcenie zaczęło się od złości na nieodpowiedzialność i naiwność bohaterów. Gdy tylko firma Alana zaczęła dobrze prosperować i przynosić pierwsze dochody, ustawili swoje życie ponad stan, kupili rezydencję za grube pieniądze, sportowe auta, konie, a wszystko to na kredyty. Szybko okazało się, że bohaterowie słabo potrafią zarządzać pieniędzmi i środków na spłaty rat jakby brakuje...Finałem było wtargnięcie przedstawicieli banku i zajęcie nieruchomości, a Alan z milionera stał się bezdomnym...
Potem doszło znudzenie opisami podróży. Mdłe, nudne, bez wyrazu. Co gdzie jadł, jaką drogą przeszedł ile kilometrów, kogo spotkał w którym barze...A gdzie przemyślenia, wewnętrzna przemiana???
Każdy rozdział rozpoczyna nagłówek będący cytatem z dziennika głównego bohatera, będącego równocześnie narratorem. Jedynie te kilka linijek często ma jakąś głębię, zachęca do zatrzymania się i zastanowienia.
Równocześnie książka jest napisana lekko, czyta się ją błyskawicznie. Przynajmniej nie zabierze dużo czasu, może być przerywnikiem między bardziej ambitnymi lekturami;)
To pierwszy tom cyklu "Dzienniki pisane w drodze".

czwartek, 7 lipca 2016

47(327) Florystka

Autor: Katarzyna Bonda
Wydawnictwo: Videograf
Ocena: 4/5


Hubert Meyer był najlepszym profilerem w kraju. Jednak w trakcie jednego ze śledztw popełnił błąd i zrezygnował z dalszej pracy. Po śmierci rodziców osiadł w odziedziczonym domku w głuszy, zaniedbał się strasznie i próbował zapomnieć o życiu. Jednak dawny przyjaciel prosi go o pomoc w odnalezieniu 9-letniej dziewczynki. Gdy jej ciało zostaje znalezione na cmentarzu, główną podejrzaną staje się miejscowa florystka, a sprawa zostaje powiązana z zabójstwem 11-letniego syna kobiety.
To moje pierwsze spotkanie z prozą Katarzyny Bondy. Książka jest ciekawa, ale wg mnie zbyt rozwlekła. Akcja długo się rozkręca, a potem jest nieco przegadana.
Powieść jest mroczna, nie brak w niej brutalnych, szczegółowych opisów z miejsc zbrodni. Dodatkowo pojawiają się elementy metafizyki i chorób psychicznych.
Czyta się dobrze, ale jak dla mnie za ciężki kaliber na pogodne letnie dni.

niedziela, 3 lipca 2016

46(326) Nie lubię kotów

Autor: Katarzyna Zyskowska-Ignaciak
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Ocena: 5/6
Sześć osób, sześć historii splecionych ze sobą.
Wojtek, trzydziestokilkulatek, ma dwa życia. Jedno w Polsce, gdzie w weekendy stara się być mężem i ojcem. W penthousie ma wieść szczęśliwy, wreszcie wystawny żywot, ma spełniać swe marzenia, czego nie doświadczał w dzieciństwie. Drugie życie, w Niemczech, to awans zawodowy w nagrodę za lojalność wobec firmy. Cały tydzień pracuje w wielkiej korporacji, dowożony taksówką, wciśnięty w ekskluzywny garnitur, w porze lunchu spotyka się z kochanką w dogodnej restauracji. Czy jest szczęśliwy? Ileż można żyć w zakłamaniu?
Karolina-trzydziestoczteroletnia, pracuje w wydawnictwie. Czuwa przy łóżku umierającego ojca, którego kocha bezwarunkowo. Nie umie ułożyć sobie życia osobistego, gdyż jedyny mężczyzna,którego kocha, nie chce odwzajemnić jej uczuć. Kiedy okazuje się, że po jedynej wspólnie spędzonej nocy jest w ciąży, wie, że musi podjąć najtrudniejszą decyzję swojego życia. Czy jej dzieciństwo było rzeczywiście takie idealne?
Daniel-brat Karoliny. Zawsze „ten gorszy” w oczach ojca, nigdy nie dorastający do jego oczekiwań. Jako dziecko nie raz życzył ojcu śmierci, ale teraz, gdy ta stała się namacalnym faktem, wpada w przerażenie. Bo do tej pory wszystko robił po to, by ojcu zaimponować...
Dagma przyjechała do stolicy z malutkiego miasteczka, by spełnic swe marzenia, zrobić karierę. I gdy stanęła na jej progu, poznała Daniela. A ten nie miał skrupułów, by dla udziałów w kancelarii adwokackiej „sprzedać” ją i ich związek...Została zdradzona, bez pracy, ale nie sama, bo pod jej sercem rosła wspólna córka.
Konrad, ekskluzywny ćpun, który białym proszkiem szczęścia zagłusza śmierć brata, niespełnioną miłość, rekompensuje pokładane w nim nadzieje rodziców. Mistrz noszenia masek.
Malina – żona Wojtka. Zamknięta w złotej klatce matka, weekendowa żona, zdradzana kobieta. Coraz głębiej wpadająca w przepaść samotności i rozpaczy.
Prawdziwy aż do bólu obraz współczesnego pokolenia trzydziestolatków. Wiecznych dzieci, które nie potrafią lub nie chcą dorosnąć. Ludzi, którzy życiem na pokaz, plastikowym i szklano-metlaicznym luksusem pokrywają swoje zagubienie i wewnętrzne zranienia. Warszawska elitka, która nie umie wyprostować swojego poplątanego życia....
Powieść pełna niedomówień, każda z historii ma otwarte zakończenie, czytelnik nie wie, jak potoczyły się dalsze losy bohaterów. Ich wzajemne relacje też poznajemy etapami, powoli odkrywają się karty, ukazujące, że nikt nie jest tym, za kogo go uważamy od początku.
Treść doskonale podkreśla styl powieści, język bez zbędnych upiększeń, prosty i zwięzły. A jednak zdania aż kipią od emocji.
Nie jest to książka łatwa i przyjemna, jej tematyka każe się zastanowić nad życiem. Na szczęście opisywany tu świat odległy jest od mojego, może tym bardziej przerażający i zasmucający...