sobota, 9 września 2017

Plany i wyzwanie - własna półka

W ciągu ostatnich kilku miesięcy znacząco zmniejszyła się ilość zachomikowanych w biblionetkowym schowku tytułów, określonych jako "poszukiwane". A to oznacza, że udało mi się znaleźć w bibliotece wiele książek, które już od dawna chciałam przeczytać.
Wraz z końcem wakacji, a nawet niestety lata, którego tak naprawdę było bardzo mało, dojrzałam po raz kolejny do powrotu do własnej biblioteczki. Po raz kolejny sama sobie rzucam wyzwanie: przez kolejne miesiące czytać książki jedynie z własnej półki. Nie przynosić nic z bibliotek, nie kupować nic nowego. Rok temu wytrwałam chyba tylko półtora miesiąca. Ale kilka pozycji własnych wreszcie doczekało się swojej chwili:)
Moje półki z książkami pękają w szwach, są na niej przedstawicielki różnych gatunków, wagi i grubości. Znajdzie się na nich coś na jesienną chandrę, coś z klasyki, coś z dawnych szkolnych lektur, coś poważnego i coś lekkiego. Warto zapoznać się z powieściami kupowanymi pod wpływem chwili, nastroju, leżakującymi czasem latami, pełnymi kurzu, ale i tymi pachnącymi nowością:)
Do dzieła:)
Ciekawe, ile się uda w tym roku:)

czwartek, 7 września 2017

"Irena" Małgorzata Kalicińska, Barbara Grabowska

Rok pierwszego wydania: 2012
Ocena: 3+/6



Trzy pokolenia kobiet. Irena-80-letnia, świeżo upieczona wdowa, przyszywana ciotka i babcia dwóch pozostałych. Zawsze rozsądna, opanowana, pełna życiowej mądrości. Dorota-50+, chaotyczna, roztrzepana, od niedawna właścicielka własnego biznesu. Jagoda-25+, córka Doroty, zapracowana menadżerka z korporacji, zżyta ze swoją firmą, wydaje się zadowolona z pracy i swojego  życia, koordynatorka wszystkiego, nie raz  czuje się jak matka swojej matki...
Bohaterki poznajemy w momencie śmierci Felka, męża Ireny, z którą wprawdzie byli jak ogień i woda, ale jednak kochali się bardzo. Dorocie zastępował dawno zmarłego ojca, a dla Jagody był jak najlepszy dziadek.
Powieść to obraz relacji między matką i córką, między małżonkami, relacji nie tylko rodzinnych. Pełnych niełatwych emocji, bolesnych wspomnień i oczekiwań wobec tej drugiej strony, braku zrozumienia, rozczarowania, cienia dawnej tajemnicy. Gorzki chwilami obraz współczesnego świata korporacji, ale i zagubionych kobiet, które kiedyś oddały swoje życie dzieciom, a potem zostały same, bez pracy, zainteresowań, swoich wartości...
W sumie nie wiem, czemu tytuł brzmi Irena, bo o Irenie w tej powieści jest najmniej. Może dlatego, że w niej jest najwięcej życiowej mądrości, którą "karmi" Jagodę i Dorotę w chwilach kryzysów i nie tylko?
Narracja prowadzona jest dwutorowo, na przemian poznajemy punkt widzenia Doroty i Jagody. Różne spojrzenia na tą samą sytuację, na współczesny świat, życie.
Co mnie nieco uwierało, to język, jakim autorka się posługuje. Nie lubię w powieściach słówek typu siema,  no to nara, kolnę wieczorem. Tak mam. I chyba dlatego coraz mniej mi po drodze ze współczesnymi polskimi pisarkami, starającymi się być cool, wyluzowanymi kumpelami czytelniczek. Jednak tutaj współczesny język młodych ludzi można uznać za element podkreślał dzielący pokolenia przepaść.

środa, 6 września 2017

"Cześć, co słychać?" Magdalena Witkiewicz

Rok pierwszego wydania: 2016
Ocena: 4,5/6


Pomimo rozczarowania "Pracownią dobrych myśli" postanowiłam dać jeszcze jedną szansę pani Witkiewicz.  Tym razem się nie zawiodłam!
Zuza, główna bohaterka i narratorka "Cześć..." znajduje się w połowie życia, czyli u progu czterdziestki. Dom, dwie córeczki, ten sam od piętnastu lat mąż, udane małżeństwo, zdrowie, praca, czy można chcieć czegoś więcej? Zuza była pewna, że ma wszystko, co jej do szczęścia potrzebne. Do czasu spotkania z trzema przyjaciółkami z okazji dwudziestolecia matury. W czasie wspominek wypłynęła postać Pawła, wielkiej miłości licealnej Zuzy. Kobieta wróciła pamięcią do tamtego okresu, pełnego emocji, pierwszych pocałunków, odnalazła stare listy i postanowiła odezwać się do Pawła na FB. Od tego momentu, od tytułowego: cześć, co słychać? zaczyna się niebezpieczna gra. Zuza chce tylko znów poczuć motyle w brzuchu, przekonać się, że nie jest jeszcze za stara, że życie jeszcze sie nie skończyło. Jednak stawka, którą ryzykuje, jest bardzo wysoka...Przy okazji kobieta rozlicza się sama przed sobą z wielkiej i tragicznej tajemnicy, którą przez dwadzieścia lat wypychała ze świadomości, a która tak naprawdę cały czas ciążyła nad jej życiem i niszczyła psychikę.
Bardzo dobra powieść o psychice, pragnieniach dojrzałej kobiety, która z jednej strony ma ciężko wypracowany spokój i stabilizację, z drugiej-marzenia, by odżyła młodość.
Na usta cisną się słowa krytyki, na jakie zasługiwało zachowanie Zuzy, tym bardziej, kiedy czytelnik dowiaduje się o dawnych zachowaniach Pawła. Jednak czy tak naprawdę w duszy wielu z nas nie czai się marzenie o takim adoratorze, który wniesie trochę świeżości, uwielbienia i tych motyli w szarą monotonię codzienności? Autorka bardzo ciekawie i rozsądnie prowadzi czytelnika do odpowiedzi, czy warto igrać z ogniem i podpalać fajerwerki dla krótkiego, choćby najpiękniejszego pokazu...

wtorek, 5 września 2017

"Kochanek Lady Chatterley" D.H. Lawrence

Rok pierwszego wydania: 1928
Ocena: 3/6


Młodziutka Konstancja Chatterley wiedzie spokojne, poukładane życie u boku męża-kaleki. Jedyne, czego jej brakuje, to rosnąca potrzeba bliskości z mężczyzną. Coraz bardziej skupiona na swojej kobiecości, przystaje na propozycję męża, by nie rezygnowała z tej strefy życia i znalazła sobie kochanka. Lady Chatterley nawiązuje romans, czysto fizyczny, z gajowym, człowiekiem bardzo prostym, z niższej klasy społecznej.
Wszelkie reklamy powieści podkreślają obecność w niej skandalizujących scen erotycznych. Rzeczywiście, zachowania głównych bohaterów, dialogi-przeczą ówczesnej pruderyjności angielskich wyższych sfer. Jednak nie one stanowią trzon. To raczej opisy zderzenia klas społecznych wysuwają się na pierwszy plan. Bogata, znudzona życiem arystokracja kontra ubodzy górnicy, robotnicy, zdeterminowani, często zgorzkniali, prości.
Powieść nie zachwyca swą formą. Językowo można ją wręcz uznać za całkiem słabą. Warto przebrnąć, by po raz kolejny przyjrzeć się relacjom społecznych Anglii z przełomu XIX i XX wieku.

poniedziałek, 4 września 2017

"Pracownia dobrych myśli" Magdalena Witkiewicz

Rok pierwszego wydania: 2016
Ocena: 2/6

Kamienica przy ulicy Przytulnej 26, należała kiedyś do pani Pelagii, która miała na dole swoją pracownię krawiecką. Wszem i wobec było wiadomo, że suknie ślubne przez nią uszyte są gwarantem szczęścia małżeńskiego. Po jej śmierci pracownię odziedziczyła jej córka Grażyna, ekscentryczna artystka i wnuk Florian,który właśnie porzucił studia inżynieryjne by zając się florystyką. W ten sposób chce, podobnie jak babcia, uszczęśliwiać ludzi.
Autorka stworzyła w swej powieści poczet ciekawych osobowości bohaterów. Oprócz Grażyny i Floriana w kamienicy mieszka od wielu lat sędziwa staruszka, której głównym zajęciem jest wylegiwanie się na poduszce w oknie i zbieranie wszelkich plotek oraz oglądanie nocnych reality show z sąsiadem Zbyszkiem. Wprowadza się tu Giga, młoda dziewczyna, nieco już rozczarowana ludźmi i światem, która właśnie w miasteczku znalazła pracę marzeń.
Jednak powieść jest dla mnie koszmarnie płytka i mdła. Tego, ze nie będzie jakimś ambitnym dziełem-spodziewałam się, jednak oczekiwałam klimatu bardziej jak na ulicy Staromiejskiej, rękodzieła, ciepełka. A zderzyłam się z nudą, małomiasteczkowym zamiłowaniem do plotek i robieniem sensacji z niczego. Nawet tej przytulności jakoś nie odczułam!
Jedyne, bo bardzo mi się podoba, to okładka. Dokładnie oddająca opis kamienicy przy ulicy Przytulnej:)

sobota, 2 września 2017

"Dom w Ulsan czyli nasze Rozlewisko: Korea Południowa oczami ekspata" M. Kalicińska, V.Miller

Rok pierwszego wydania: 2016
Ocena: 4/6


Małgorzata Kalicińska-kobieta na zakręcie i Vlad Miller-ekspat, samotny z daleka od kraju z rodziny. Poznali się w internecie. Coraz lepiej im się rozmawiało. Wreszcie spotkali się na żywo, w Poznaniu, uznali, że to jednak "to" i wreszcie pisarka po 14-godzinnym locie wylądowała w Ulsan, koreańskim mieście portowym, do którego miała wracać kilkakrotnie na sześć miesięcy w roku.
W pięknie wydanej (National Geographic) książce oboje opisują, jak się poznali, jak najpierw Siwy, a potem Małgorzata znaleźli się w Korei Południowej, a potem...o życiu. O codzienności, pracy w stoczni, zakupach, kuchni i wycieczkach. Przytaczają też wiele ciekawostek.
Tekst opatrzony jest mnóstwem pięknych zdjęć.
Czyta się lekko i przyjemnie. To nie jest typowy reportaż o danym kraju, to nie relacja podróżnika, a subiektywna opowieść zwyczajnych ludzi, którzy wiodą całkiem zwyczajne życie na drugim końcu świata. 

czwartek, 31 sierpnia 2017

"Zaklinacz słów" Shirin Kader

Rok pierwszego wydania:
Ocena: 4/6


Nina zostaje przyjęta na studia doktoranckie w The School of Oriental and African Studies. Wyjeżdża do Londynu i zamieszkuje przy Portobello Road. Aby dorobić do skromnego stypendium, zaczyna pracę w znanej kawiarni El Khima, odieedzanej przez zafascynowanych Orientem studentów, arabską bohemę, artystów, dziennikarzy i emigrantów.
Pewnego dnia w kawiarni pojawia się na gościnnym występie tajemniczy hakawaticzyli bajarz, zajmujący ważne miejsce w kulturze arabskiej. Zwraca uwagę swoim czarującym głosem i opowiadaną historią. Okazuje się, że mieszka blisko Niny. Dość szybko dziewczyna wprowadza się do mężczyzny, znacznie od niej starszego (tu następuje przeskok w czasie i przemilczenie, jak doszło do zacieśnienia znajomości).

Oboje postanawiają wspólnie  szukać historii wśród mieszkających w Londynie emigrantów, artystów, nędzarzy i ulicznych kloszardów. Szybko okazuje się, że Gabriel jest zaklinaczem słów, ma zdolność odmieniania ludzkich losów po wysłuchaniu ich historii. Wraz z parą bohaterów poznajemy wiele tajemniczych, baśniowych, czasem strasznych i demonicznych ludzkich opowieści.
Pewnego dnia Gabriel znika, tak samo tajemniczo, jak tajemniczo żył. Okazuje się, że nikt z pytanych przez policję nie pamięta już jego twarzy, nikt nie zna jego przeszłości, jakby wymazał się z pamięci.
Zauroczyła mnie okładka książki. A treść...spodziewałam się czegoś nieco innego. Na pewno opowieść jest bardzo baśniowa, nierealna,  nawiązująca silnie do Orientu, przepojona mistycyzmem, dżinami... Niezaprzeczalnie będzie nie lada gratką i smakowitą ucztą dla miłośników takiego klimatu.
Co ciekawe, imię i nazwisko autorki to pseudonim pisarski mieszkanki Lublina. Oczywiście miłośniczki krajów Dalekiego Wschodu i Baśni z tysiąca i jednej nocy:)