środa, 24 sierpnia 2016

66(346) Powrót na Staromiejską

Autor: Anna Mulczyńska
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Ocena: 3/6

Weronika, po kilku latach mieszkania w Szwecji, wraca do Polski. Zdradzona przez męża, zraniona, postanawia zacząć nowe życie. Po dziadku odziedziczyła mieszkanie i mały sklepik na ulicy Staromiejskiej, brukowanej, urokliwej w samym sercu starówki jakiegoś małego miasteczka. Chce spełnić swe marzenie i otwiera Robótkowo, idealne miejsce dla wszystkich miłośniczek rękodzieła wszelkiej maści. Równocześnie Weronika szyje patchwork Dear Jane. Jego nazwa wzięła się od imienia pierwszej autorki, która swą pracę szyła w Ameryce czekając na powrót męża z wojny. Ukończyła patchwork w 1863 roku, całość szyje się ręcznie, a składa się z 225 kwadratów i trójkątów. To właśnie wyzwanie podjęła Weronika, by oderwać myśli od smutnej przeszłości. Postanowiła, że dopóki nie skończy szycia, nie zwróci uwagi na żadnego mężczyznę i da czas swemu zranionemu sercu na gojenie się. Jednak życie płata jej figla. Uroczy (choć wcale nie przystojny) sąsiad z przeciwka, właściciel restauracji, szybko zaprząta myśli kobiety. Oczywiście i ona nie jest obojętna Edziowi...Jednak los rzuca pod nogi młodych niejedną kłodę.
Powieść jest bardzo przewidywalna, infantylna, ale jakże miła i przyjemna w czytaniu;) Niestety, akcja zdecydowanie zdominowana jest sercowymi uniesieniami, rozterkami i załamaniami.
Raziło mnie bardzo używanie przez Autorkę zdrobnień imion (Werka, Edzio) nie tylko w dialogach, ale i w narracji. Kilkakrotnie miałam też wrażenie pogubienia w czasie. Np. Weronika wybrała się na spacer w bluzeczce na ramiączka, z gołymi plecami w ...październiku:/ Albo zwichnęła nogę zaraz przed Wigilią, a potem się okazało, że zdążyli jej zdjąć gips...tydzień przed świętami. Takich wpadek było kilka.
Ciekawostką, która odróżnia tą powieść od innych, jest klimat Robótkowa i rękodzieła. Możemy poczytać o wspomnianym patchworku, o technice wyszywania krzyżykami, o decoupagu, tkaninach, dodatkach. Nie są to konkretne informacje, ale opisy działań Weroniki tworzą aurę, która na pewno spodoba się wszystkim miłośniczkom rękodzieła. Co więcej, mnie zachęciła do odkurzenia pudła z mulinami i kanwą:) Uroku akcji dodają opisy wspólnego tworzenia na kursach organizowanych przez Weronikę czy świątecznego jarmarku.
Oko przyciąga okładka, która oddaje urok opisywanej ulicy Staromiejskiej.
Mimo płytkości i wad powieść czyta się bardzo szybko i sympatycznie. Świetna lektura na lato! Jednak rozczaruje się ten, który liczy na coś ambitniejszego niż zwykłe babskie czytadło;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz