Rok pierwszego wydania: 1860
Ocena: 5/6
"Wielkie nadzieje" zaczęłam czytać wiosną. A raczej słuchać, głównie w aucie, w drodze. Szybko się okazało, że lektorem jest AI, co mnie mocno zirytowało, bo jakość takiego czytania pozostawia wiele do życzenia. I tak zaczęłam robić przerwy, kiedy poziom mojego zniechęcenia rósł, a potem wracałam, i znów przerywałam...Po jakimś czasie wątki zaczęły mi umykać. Bohaterowie zaskakiwać tym, że już powinnam ich znać, a ja ich nie pamiętam...W kalendarzu adwentowym dostałam piękną papierową wersję tego klasyka, ale jak przeniosłam się do niej, to było jeszcze gorzej z połapaniem się w akcji...I tak zniechęciłam się do Dickensa po raz kolejny, bo wcześniej trafiałam na tragiczne wydania innych powieści.
Jednak wraz z nadejściem jesiennych długich wieczorów i w trakcie lektury "Czytaj jak profesor" zakiełkowała w mojej głowie myśl, żeby dać "Nadziejom" jeszcze jedną szansę. I tak ... zaczęłam czytać od początku, powolutku, delektować się klimatem i językiem. I...popłynęłam!
Osierocony Pip jest wychowywany przez surową, apodyktyczną siostrę i jej męża, kowala. Wszystko wskazuje na to, że kiedyś chłopak zostanie uczniem swojego opiekuna i będzie pracował razem z nim. Pewnego dnia Pip pomaga przypadkowo spotkanemu zbiegowi. Kradnie na niego jedzenie ze spiżarni siostry i pilnik z kuźni, dzięki któremu więzień ma szansę uwolnić się z okowów na nodze. Przez długie lata głęboko skrywana tajemnica budzi w chłopcu strach przed potencjalnymi konsekwencjami.
Gdy Pip zostaje zawezwany do zdziwaczałej pani Havisham by umilać jej czas swoim towarzystwem, poznaje śliczną Estellę. Zakochuje się pierwszą niewinną miłością, jednak wie, że nie ma szans na odwzajemnienie uczucia ze względu na swój status materialny, pocodzenie i rodzinę.
Jednak pewnego dnia los Pipa diametralnie się zmienia. Anonimowy darczyńca przekazuje chłopakowi ogromną sumę pieniędzy. Stawia jednak warunek: chłopak ma wyjechać do Londynu i uczyć się. To wydarzenie budzi w sercu młodzieńca ogromne nadzieje: na nowe życie, na wyrwanie się z kuźni, na zdobycie wykształcenia, awans społeczny, a wreszcie na miłość Estelli.
Tym razem powieść mnie pochłonęła! Jej akcja toczy się dość wolno, bez gwałtownych wzlotów i upadków. Jednak ponury klimat moczarów, domu Pipa, tajemniczego zamku pani Havisham, dziewiętnastowieczny Londyn - robią swoje! Świetnie wpisują się w jesienną aurę.
Niestety i w tym wydaniu nie obyło się bez błędów, literówek, dziwnych zwrotów. Nie wiem, czy to ja mam takiego pecha do powieści Dickensa, czy w Polsce są one traktowane po macoszemu. Mam wrażenie, jakby omijała je jakakolwiek korekta....
Cieszę się, że dałam panu Dickensowi jeszcze jedną szansę!