środa, 15 kwietnia 2026

O Jeżycjadzie przemyśleń kilka cz. 2 - zaskoczyło mnie!

 Tak, tak, mimo wielokrotnej lektury całej serii, są nadal wątki, sceny, które mnie zaskakują, na które nie zwróciłam wcześniej uwagi, a które powodują reakcję: o rety! Listę będę na pewno uzupełniać w miarę odkrywania tych smaczków.


1.  Od początku pojawienia się rodziny Borejków (bodajże w "Kwiecie kalafiora") pani Musierowicz przedstawiała Ignacego Borejkę jako bardzo pozytywnego bohatera. Wiadomo, chodzącego z głową w chmurach, a raczej w antyku, mocno nieżyciowego, ale cechy te były tak pokazane, że nabrałam do Ignacego mnóstwo sympatii, wyrozumiałości i darzę go nadal ciepłymi uczuciami. Na pierwsze miejsce wysuwała się oczytanie i znajomość filozofii, spokój, pogoda ducha, dowcip i łagodność. A tu nagle w "Kalamburce" jaka odmiana! Miałam wrażenie, że autorka przestała Ignacego całkiem lubić! Ileż to wad zarzucała mu Gizela! Już samo nazywanie młodego rudzielca Ignacem przyprawiło mnie o dreszcz zniesmaczenia. Gdybym zaczęła czytanie Jeżycjady od "Kalamburki" pewnie bym się bardzo do Ignacego uprzedziła i miała o nim zupełnie inne zdanie! W kolejnych częściach coraz więcej wad tego bohatera wychodzi na światło dzienne. A to robi karczemną awanturę o zmywarkę, a to jest hipochondrykiem... Podejrzewam, że był nim i wcześniej, a jednak przedstawione to było z takim pobłażliwym uśmieszkiem, a nie naganą. 

2. Patrząc z perspektywy, zadziwia mnie, jak dużo par, które poznały się w wieku nastoletnim, na początku szkoły średniej, zawarło później małżeństwo. Cesia i Hajduk, Aurelia i Konrad, Bella i Cezary, Bebe i Dambo i wiele innych. Pierwsze miłości okazały się tymi na całe życie.

3. Jakże wielką popularnością cieszy się w Jeżycjadzie zawód nauczyciela, a zwłaszcza polonisty ;) Wyjątkowo dużo bohaterów poznanych jako nastolatki, zostaje w dorosłości nauczycielami :D

4. Dziadek w "Szóstej klepce" czytał książki z biblioteki w porządku alfabetycznym! Po kolei wszystkie, których nie czytał wcześniej. Ależ to świetny pomysł :D


wtorek, 14 kwietnia 2026

O Jeżycjadzie przemyśleń kilka cz. 1



 Niewielką przesadą będzie stwierdzenie, że Jeżycjadę czytam prawie bez przerwy. Co kilka lat zaczynam od początku i czytam w kolejności chronologicznej. A w pozostałym czasie - na wyrywki, ulubione części, które mam w domu i mogę powtarzać w kółko. Są to pierwsze tomy poznańskiej sagi, mniej więcej do "Dziecka piątku". Im dalej, czyli bardziej współcześnie, tym mniej mi się podoba klimat społeczny, zachowania bohaterów i rosnące tempo akcji.

Niby znam już te książki na pamięć, a jednak ciągle wyczytuję coś nowego. Albo w trakcie czytania kolejnej części łapię się na myśli, że nie pamiętam jakiegoś szczegółu z wcześniejszych. Nie pamiętam, jak się poznali przyszli małżonkowie albo...nie pamiętam, czy nowo poznająca się para w przyszłości się pobierze. I jak tu oprzeć się konieczności powrotu do danego tomu! 

Nie raz zaskakuje mnie i niezmiennie zachwyca znajomość książek, sztuki i muzyki przez panią Musierowicz. Przecież chyba wszyscy jej bohaterowie namiętnie czytają, a ona wciąż i wciąż cytuje tytuły, autorów, albo wrzuca jakiś szczegół akcji. Przekrój tematyczny tychże książek jest niezmiernie szeroki! Począwszy od Antyku, przez klasykę powieści, po współczesne kryminały, dzieła o historii teatru, muzyki czy prace z zakresu fizyki. Nie raz wzdycham z zazdrości i marzę, żeby kiedyś przeczytać wszystkie przywołane w Jeżycjadzie książki (zrobiłam nawet listę lektur czytanych w danej części wraz z imieniem czytelnika!)

Żeby zebrać swoje przemyślenia dotyczące ukochanych bohaterów, uwagi, cytaty itp -  w jednym miejscu, postanowiłam stworzyć cykl wpisów, które mam nadzieję, nie zaginą. 

środa, 28 stycznia 2026

"Wiek niewinności" Edith Wharton

 Rok pierwszego wydania: 1920

Ocena: 5/6



Klasyka powieści. 

Nowy Jork, lata 70-te XIX wieku. Arystokracja obraca się tylko w swoich kręgach. To z reguły potomkowie Europejczyków, przybyłych do Nowego Świata. Spędzają czas na balach, w teatrach, na kolacjach. Zawierają małżeństwa z rozsądku, zdrady są ogólnie znane i tolerowane. Rządzą nimi konwenanse, sprzeciwianie się ogólnie przyjętym zasadom jest w złym tonie. Plotki i skandale urozmaicają codzienną monotonię.

Newland Archer, główny bohater, ma poślubić młodziutką  Maję , delikatną, niewinną i...nijaką, przewidywalną aż do bólu, wychowaną w duchu konwenansów i obowiązku podporządkowania się mężowi. Gdy z Francji przybywa jej kuzynka, żona polskiego arystokraty, która miała odwagę uciec od męża tyrana, nowojorski światek wstrzymuje oddech. Taki występek przeciwko świętej instytucjo małżeństwa może być tylko obiektem potępienia elity. Jednak Archer traci dla niej głowę. Hrabina Olenska to kobieta nie zważająca na żadne społeczne zasady, panujące w Nowym Jorku, wyzwolona, odważna,  typowa femme fatale, a akcja powieści nabiera dzięki niej rumieńców. Archer musi podjąć decyzję na całą resztę życia, wybrać między konwenansem i presją społeczną a głosem serca. 

Rewelacyjnie przedstawione życie nowojorskich elit. Powieść składa się z wielu scenek, tworzących różnobarwny portret.