środa, 17 czerwca 2026

"Przygody Tomka na Czarnym Lądzie" Alfred Szklarski

 Rok pierwszego wydania: 1958

Ocena: 4/6



 Kolejna przyjemna, letnia, wakacyjna lektura. Tym razem wędrowałam wraz z łowcami dzikich zwierząt po upalnej afrykańskiej dżungli. 

Tomek jest starszy i poważniejszy niż w pierwszej części. Uczestnicy wyprawy powierzają mu coraz bardziej odpowiedzialne zadania, pozwalają na uczestniczenie w niebezpiecznych polowaniach. Chłopiec chce być coraz bardziej samodzielny, co nie raz stawiało go w sytuacji zagrażającej jego życiu. 

Z zaciekawieniem czytałam opisy zwyczajów panujących wśród rdzennej ludności Afryki. Nie zrażały mnie zachowania białych mężczyzn, które dziś byłyby na pewno oceniane jako rasistowskie. Pamiętam, kiedy i w jakim świecie powieść została napisana. A jej akcja toczy się na samym początku XX wieku, więc jeszcze wcześniej niż rok wydania!

Akcja biegła trochę nierówno. Były momenty, że nic się nie działo, przeważały opisy, np. jazdy koleją. Za to końcówka przybrała niesamowitego tempa, jakby Autor nagle przypomniał sobie, że napisał już za dużo stron! Mrożąca krew w żyłach scena atakującego Tomka nosorożca urwała się w połowie,  kilka stron przed końcem powieści, by potem jedynie być wspomnianą w liście do Sally. 

Mam też trochę zarzutów do dość sztucznych dialogów. Ich pompatyczny ton nie pasował za bardzo do rozmów bliskich przyjaciół, toczących się przy ognisku czy w trakcie monotonnej, wielogodzinnej przeprawy konnej.

Mimo to książkę czytało się szybko i przyjemnie. Lubię wracać do klasyki, zarówno tej dorosłej, jak i młodzieżowej. Odpowiada mi dużo bardziej niż płytkie powieści współczesne, o czym nie raz już wspominałam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz