Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyzwanie Nobliści. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyzwanie Nobliści. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 marca 2023

"Opowiadania" Tomasz Mann



 Zawartość zbioru: 

- Pajac (1897r)

 - Tonio Kroger

 - Katastrofa kolejowa

 - Pan i pies

  - Mario i czarodziej (1930)

Twórczość Noblisty zaczęłam poznawać może nieco nietypowo, bo od opowiadań, a nie od monumentalnych dzieł, którymi zasłynął. Jednak chciałam sprawdzić, czy styl, język Manna przypadnie mi do gustu najpierw na małej próbce ;)

Świat opowiadań Manna przesycony jest smutkiem, niepokojem, panuje tu melancholijny nastrój. Autor opisuje świat z przełomu wieków, schyłek pewnej epoki, w której powstało wiele wspaniałych dzieł, myśli, nurtów, rozwijała się sztuka i kultura. W przyszłość patrzy pełen niepokoju, świadomy chorób dręczących Europę. 

Daje się tu zauważyć motywy autobiograficzne. W losy bohaterów opowiadań autor wpisuje własne udręki, smutki, beznadzieję. Cierpią, są inni, wykluczeni, niespełnieni. Mają w sobie poczucie niejakiej wyższości, wynikającej z talentu, intelektu, przez co stają się wygnańcami społecznymi. Skazani na samotność, z rozdartymi duszami, szukają bezskutecznie radości płynącej z codziennej zwyczajności.

Lektura przygnębiła mnie, osnuła mgłą smutku. 

Czy sięgnę po "Czarodziejską górę" albo "Doktora Faustusa"? Nie wiem, być może kiedyś do nich dojrzeję. 


piątek, 3 lutego 2023

Projekt: Nobliści 2023



 Chcę wrócić w tym roku do Noblistów. Całkiem ich opuściłam jakiś (długi) czas temu. 

Uda się? Uda :) Bo czemuż by nie ;) 

Pierwsza pozycja już jest :)


1. "Lata" Annie Ernaux (NN 2022)

czwartek, 2 lutego 2023

"Lata" Annie Ernaux

 Rok pierwszego wydania: 2008/2022

Ocena: 4/6



Autobiograficzna opowieść Noblistki z 2022r.  Pisarki do tej pory w Polsce nie znanej, nie wydawanej. Wydawnictwo Czarne szybko nadrobiło tą zaległość i książka ukazała się w kilka tygodni po ogłoszeniu wyników przez  Szwedzką Akademię. 

Choć "Lata" są wspomnieniami samej autorki, stanowią głos całego pokolenia urodzonego w latach 40-tych  XX wieku. Osobiste doświadczenia, zakotwiczone w historii i kulturze Francji, są jakby schowane za aktualnymi wydarzeniami. Dystans podkreśla trzecioosobowa narracja. Ogólne sformułowania (jak "jadło się") przeplatają się z intymnym pamiętnikiem i wspomnieniami opisującymi konkretne zdjęcia (tych niestety nie ma w książce). Wspólny los ogółu opowiedziany jest z perspektywy jednostki. 

Początkowo męczył mnie i drażnił język i forma powieści-niespotykana, inna, ascetyczna. Autorka nie przebiera w słowach, nie sili się na subtelności i lirykę.  Mam wrażenie, że dostałam do rąk zbiór scenek, obrazków, migawek z życia. Jednak wraz z przewracaniem kolejnych stron przestało mi to przeszkadzać.

Od autorki dzielą mnie bez mała cztery dekady, kraj, język, kultura, a więc realia, a których przyszło nam żyć, są zupełnie inne. Jednak warto było zanurzyć się w jej świecie w ramach mojej podróży dookoła świata. 


piątek, 3 czerwca 2022

"Miasto ślepców" Jose Saramago

 Rok pierwszego wydania: 1999

Ocena: 4/6

Źródło: pożyczona



Jestem pewna, że inaczej odbierałabym tę powieść 2,5 roku temu, przed pandemią, niż dziś. Ale czy porażałaby mnie mniej? Pewnie nie. 

W nieznanym mieście i kraju, który mógłby być każdym krajem na świecie, pewnego dnia mężczyzna jadący samochodem nagle traci wzrok czekając na zielone światło. Przed oczami ma białe mleko. Jest przerażony. Nieznajomy odwozi go do domu (i kradnie jego samochód ;) ). Żona zabiera go do okulisty, jednak w badaniu lekarz nie zauważa żadnych nieprawidłowości. Już po kilku godzinach przestaje widzieć okulista, usłużny złodziej samochodów i kolejne osoby. Rząd, by uniknąć rozprzestrzeniania się zarazy, umieszcza ślepców w opuszczonym szpitalu psychiatrycznym. Jednak wśród nich znajduje się jedna osoba, która widzi-żona lekarza postanawia oszukiwać by móc zostać z mężem. 

W miarę upływu czasu do szpitala trafia coraz więcej osób. Zamknięci na niewielkiej przestrzeni, bezradni w swej ułomności, przerażeni, pogrążoni w beznadziei bez żadnej pomocy z zewnątrz, próbują się odnaleźć w nowych warunkach. Nowa społeczność zaczyna się rządzić swoimi prawami. Szokującymi, brutalnymi. Do głosu dochodzą pierwotne instynkty i najgłębiej ukrywane rządze. Z drugiej strony muru stoi wojsko z bronią gotową do strzału, gdyby tylko któryś z chorych odważył się przekroczyć niewidzialną granicę. Przychodzi moment, w którym strzały padają...

Powieść jest realistyczna i esencjonalna, a jednocześnie metaforyczna. Bohaterowie nakreśleni są bardzo minimalistycznie, nie znamy nawet ich imion.  Na początku nieco zniechęcała mnie forma zapisu dialogów, bardzo nietypowa, ale szybko do niej przywykłam i przestałam zwracać uwagę. Wraz z upływem stron akcja zwalnia, sceny stają się coraz bardziej brutalne i odpychające.

Czytelnik może sobie zadać pytanie: kim staje się człowiek w ekstremalnej sytuacji? Co zaczyna widzieć tracąc wzrok? Na ile jest w stanie siebie poznać? Ile człowieczeństwa jest w stanie ochronić, gdy w każdej chwili może stracić życie?

Momentami "Miasto ślepców" kojarzyło mi się z literaturą obozową, a to przez warunki, w jakich przyszło żyć ślepcom, przez otaczający ich reżim, odizolowanie od świata czy emocje, jakie wyzwala w człowieku tak ekstremalna i przerażająca sytuacja. 

piątek, 22 kwietnia 2022

"Sto lat samotności" G.G. Marquez

 Rok pierwszego wydania: 1967/1974

Ocena: 3/6

Źródło: własna półka





Realizm magiczny. Nagroda Nobla. Kolumbia. Mnóstwo bardzo pozytywnych recenzji. Te czynniki skłoniły mnie, żeby wreszcie sięgnąć po słynne "Sto lat samotności". Wrażenia? Hmmm...mnie do zachwytu było dość daleko. Początki były niezłe, jednak gdzieś w okolicach połowy powieść zaczęła mnie nużyć, a ilość bohaterów o tym samym lub bardzo zbliżonym imieniu wręcz męczyć. Zabieg ten, na pewno zamierzony przez autora, mnie wprowadził niepotrzebny zamęt. Po jakimś czasie miałam już problemy z identyfikowaniem, który Aureliano czy Arcadio czyim jest ojcem, bratem czy synem ;)

Rodzina Buendia żyje w małej wiosce Macondo, którą założył senior rodu. Ich codzienne życie jest zwykłe i równocześnie niezwykłe. Na pierwszy plan wysuwają się bitki w każdym wydaniu i miłość, także kazirodcza. Koligacje rodzinne, historie "kto z kim i dlaczego" przypominają brazylijski tasiemiec;) Pojawia się i polityka, i choroby psychiczne. Elementy magii czy realizmu magicznego uatrakcyjniają na pewno akcję, choć i one z reguły krążą wokół romansów i seksu;)

Zaspokoiłam swoją ciekawość.  Z czystym sumieniem puszczę tą powieść dalej w świat, zrobię miejsce na półce, może ktoś inny bardziej ją doceni...

środa, 20 kwietnia 2022

"Gawędziarz" Mario Vargas Llosa



Rok pierwszego wydania: 1987/1997

Ocena: 3/6

Źródło: własna półka



Wielowątkowa, wielopłaszczyznowa powieść, w której prawda miesza się z fikcją.

Po pierwsze, to wspomnienia samego autora z pewnego okresu jego życia.

Po drugie: opowieść o Saulu Zarutasie, przyjacielu Llosy z czasów studenckich, Żydzie, etnologu, który trafia do plemienia Macziguengów w amazońskiej dżungli.

Wreszcie, po trzecie, to zbór legend, opisów szamańskich praktyk, warunków życia jednego z ostatnich plemion żyjących w dżungli. 

Początkowo czytałam z dużym zaciekawieniem. Jednak po parudziesięciu stronach powieść zaczęła mnie zwyczajnie nużyć. Jest wg mnie przegadana, robi się powtarzalna i mdła. Opowieść toczy się dwutorowo, wspomnienia autora, zarówno współczesne jak i sprzed kilkudziesięciu lat, przeplatają się z opowieścią Gawędziarza o życiu Macziguengów. 

Okładka książki skusiła mnie kolorystyką i swego rodzaju tajemniczością. Peru jest krajem zupełnie mi nieznanym, wpisującym się w moje wyzwanie: podróż dookoła świata. Do tego autor jest laureatem Nagrody Nobla. A jednak powieść nie spełniła moich oczekiwań. Wręcz mnie zmęczyła i rozczarowała. Być może ktoś, bardziej zainteresowany etnologią, znajdzie w niej coś więcej niż ja. 

środa, 12 maja 2021

"Utracona cześć Katarzyny Blum" Heinrich Boll

 Rok pierwszego wydania: 1947

Ocena: 4/6

Podtytuł: Jak powstaje przemoc i do czego może doprowadzić


Gdyby nie to, że po Katarzynę Blum sięgnęłam w bibliotece równocześnie z "Dziennikiem irlandzkim", pewnie nigdy bym jej nie przywiozła do domu i nie przeczytała po całkiem obojętnym i chłodnym wręcz pierwszym spotkaniu z autorem. Ale że już leżała na mojej półce, recenzje ma dobre, to jednak dałam jej szansę. I może dzięki temu nieco bardziej przychylnym okiem spojrzałam na Bolla jako noblistę.

Ta mała i cienka książeczka jest zapisem procesu i przesłuchań tytułowej Katarzyny Blum, oskarżonej początkowo o ukrywanie przestępcy i ułatwienie mu ucieczki, a następnie o morderstwo. Jednak głównym motywem jest tu wpływ prasy brukowej na życie ludzi. 

Informacja o tym, że młoda, prosta dziewczyna może być zamieszana w sprawy znanego przestępcy, nieznanym sposobem wyciekła z policji do GAZETY, popularnego, poczytnego brukowca, jakich nie brakuje w żadnym kraju i w żadnym czasie. Redaktor tegoż szybko rozdmuchuje sprawę, by uzyskać znaczący wzrost poczytności. Pomówienia na temat K. Blum rosną niczym kula śniegowa. Dobre imię kobiety jest na zawsze oczernione wśród sąsiadów, znajomych, rodziny....W końcu dochodzi do tragedii...

Mini powieść, choć napisana dość monotonnie, wciąga dzięki aspektom psychologicznym. Czytelnik obserwuje spustoszenie, jakie w psychice Katarzyny sieje plotka i oszczerstwo.

wtorek, 11 maja 2021

"Dziennik irlandzki" Heinrich Boll

 Rok pierwszego wydania: 1957

Ocena: 3,5/6


Przyznaję, że nazwisko autora było mi do tej pory całkiem obce. Sięgnęłam po tę książkę w bibliotece całkiem przypadkowo, stojąc przed półką z dziełami noblistów i jako jedno z niewielu nazwisk kompletnie nic mi nie mówiło.

Boll otrzymał Literacką Nagrodę Nobla w 1972 roku. Był Niemcem, więc i pod tym względem nasze pierwsze spotkanie jest dość nietypowe, bo, jak sam tytuł wskazuje, książka dotyczy Irlandii.

Jest to zbiór krótkich opowiadań powstałych po zachwycającej autora podróży na Zieloną Wyspę w latach 50-tych XX wieku.. Opisuje wiele drobnych szczegółów, ludzi, miejsc. Jednak obraz przedstawiony w "Dzienniku irlandzkim" jest dość tendencyjny. Wszyscy Irlandczycy przedstawieni są jako osoby wiecznie uśmiechnięte, zadowolone z życia, ale też proste, by nie powiedzieć-prostackie, spędzające czas na plotkach i  piciu alkoholu. Samego siebie autor kreuje na mądrzejszego, ważniejszego, bardziej wykształconego i obytego w świecie. 

Dużo lepsze wrażenie robią opisy przyrody, choć i tu wszystko Bolla zachwyca, nawet...padający kilka dni deszcz;)

Przy tej lekturze doszłam po raz kolejny do wniosku, że nie rozumiem kryteriów przyznawania Literackiej Nagrody Nobla....Nie pierwsza to książka laureata, której nie umiem docenić...

wtorek, 30 października 2018

"Dwór" Isaac Singer

Rok pierwszego wydania: 1967
Ocena: 5+/6


Rewelacyjna opowieść noblisty z 1978 o życiu Żydów po powstaniu styczniowym.
Po zesłaniu hrabiego Jampolskiego na Syberię, zarządcą jego dworu zostaje pobożny Żyd Kalman, prosty, pracowity kupiec. We dworze pozostaje żona hrabiego, pełna wiary w szczęśliwy powrót męża, i dwójka jego dorastających dzieci, Lucjan i Felicja. Dzięki swej przedsiębiorczości i pracowitości Kalman szybko staje się jednym z najbogatszych kupców w okolicy. Za sprawą umów podpisanych z władzami rosyjskimi na dostarczanie materiałów do budowy kolei, błyskawicznie pomnaża swój majątek, co chwilami wprawia go w zakłopotanie i obawy, czy nie stanie się grzesznikiem.
Losy tych dwóch rodzin, hrabiego i Kalmana, nieoczekiwanie się splatają. Piękna córka Żyda, po odmowie wyjścia za mąż za mężczyznę przeznaczonego jej przez ojca,  ucieka z młodym hrabią Lucjanem, staje się przechrztą, a w Paryżu, w którym Lucjan musi się ukryć po powstaniu, dopada ją bieda, głód i hulaszcza nieodpowiedzialność męża...To nie jedyna troska w życiu Kalmana, ojca czterech córek...Jego kolejny zięć, syn rabina i dobrze zapowiadający się młodzieniec, zamiast poświęcać czas na studiowanie świętych pism, oddaje się nauce i po wielu latach zostaje lekarzem. Oddala się od żony i jej rodziny, co napełnia smutkiem i goryczą serce Kalmana...A i on, tak przecież pobożny, po śmierci żony żeni się po raz drugi z Klarą, kobietą o niezbyt dobrej reputacji...To,co miało być radością i spełnieniem marzeń po niezbyt udanym pierwszym małżeństwie, okazuje się przekleństwem i wstydem dla całej rodziny...Ani dzieci, ani znajomi Żydzi nie chcą już utrzymywać kontaktów  z Kalmanem...Interesy idą coraz gorzej, a w miasteczku zaczyna narastać antysemityzm...
Historia, która na początku wydaje się prosta i napawa optymizmem, z każdym rozdziałem gmatwa się i zaskakuje.
Singer stworzył wspaniałe osobowości, każda z nich ma wyrazisty charakter i reprezentuje inny wymiar ludzkiego losu. Dobro zderza się ze złem, postępowość z tradycją, nauka z zacofaniem, bieda z przepychem.  Czytając "Dwór" możemy się przekonać, że każda decyzja w życiu człowieka pociąga za sobą konsekwencje. Często zupełnie inne, niż się w pierwszej chwili spodziewamy...
Autor rewelacyjnie zobrazował również życie małego miasteczka po powstaniu styczniowym oraz sytuację społeczną w Europie w tym okresie . Nie raz miałam wrażenie, jakbym przeniosła się do tego tętniącego życiem, a dziś już zapomnianego świata, na zatłoczone uliczki, śmierdzące pomyjami i śmieciami podwórka, gwarne od krzyków wędrownych kramarzy czy szewców stukających młotkami na progach warsztatów. Bardzo interesujące były dla mnie opisy żydowskich obyczajów, strojów, ale także sposobu myślenia, stosunku do wiary, Boga, współwyznawców.
To jedna z najlepszych książek, jakie czytałam w tym roku. Lektura bardzo bogata, zarówno w piękne słownictwo, wydarzenia, opisy, postacie. Brnie się przez nią dość powoli, a mimo to nie chce się jej odkładać.
Dalsze losy Lucjana i Felicji można poznać w "Spuściźnie" tego samego autora.

środa, 17 października 2018

"Dziewczę ze Słonecznego Wzgórza" Bjornstjerne Bjorson

Rok pierwszego wydania: 1857
Ocena: 3/6


"Pośród wielkich dolin Norwegii znajduje się niekiedy odosobnione duże wzniesienie, które słońce oświetla przez cały dzień (...). Mieszkańcy siedzib leżących bliżej stoków górskich, nie zalewanych tak hojnie potokami słońca, zwią takie wzniesienia Solbakken -  czyli "słoneczne wzgórze". Ta, o której opowiedzieć tu zamierzam, mieszkała właśnie na takim wzgórzu, w zagrodzie zwanej Solbakken".
To opowieść o miłości młodzieńczej, zakazanej. Torbjorn od urodzenia był "niegrzeczny", wychowywany więc twardą ręką ojca, bity, tym bardziej skory był do bojek i zacięty. Od małego słyszał o pięknej dziewczynce z sąsiedniego wzgórza, rozpieszczanej jedynaczce, o którą rodzice bardzo się troszczyli. Gdy dzieci dorosły, ich wzajemne uczucie zaczęło rosnąć w siłę. Jednak rodzice Synnowe nie chcieli nawet widzieć chłopaka w swoim domu, mając go za rozbójnika i awanturnika. Skromna, cicha dziewczyna cierpliwie czekała, by jej wybranek zmienił swoje zachowanie.
Drugi wątek to opisy pięknej, dzikiej przyrody Norwegii.
Trzecim elementem powieści są opisy mieszkańców norweskich wiosek w XIX wieku. Byli oni bardzo wierzący, bogobojni, związani ze swoją ziemią i działający zgodnie z rytmem przyrody.
Autor wspomina też norweskie legendy, pełne skrzatów i dziwnych zdarzeń.
Całość napisana jest prosto, wręcz naiwnie. Brak tu ciekawej akcji, przygód. Opowieść snuje się wolno, leniwie.
Autor jest laureatem Nagrody Nobla (1903).

środa, 18 listopada 2015

63(263) Uciekinierka

Autor: Alice Munro
Ocena: 4/6
Źródło: szafa z książkami

Zbiór ośmiu opowiadań, dotyczących spraw kobiet. To one są bohaterkami każdego z nich. Romanse, życie bez ślubu i małomiasteczkowe wytykanie palcami z tego powodu, małżeństwo bez miłości-to tematy stare jak świat. Jednak Autorka próbuje wniknąć w psychikę swych bohaterek głębiej, niż w popularnych i lekkich czytadłach. To opowieści o uczuciach, odczuciach, mierzeniu się z samym sobą. Próbie zrozumienia siebie, a czasem ucieczki od siebie. Każda z kobiet znajduje się w sytuacji, która odmienia jej życie, musi podjąć decyzję, która odbija się echem przez wiele kolejnych lat. Z każdego opowiadania można wysupłać zdanie, nad którym chce się zastanowić w odniesieniu do własnych doświadczeń.
Narracja snuje się leniwie, jednak w każdym opowiadaniu jest jakiś punkt kulminacyjny, zwrotny, ostro zaznaczony.
Książka mnie nie porwała, nie zauroczyła. Co więcej, zabierałam się do niej kilka razy, po czym odkładałam na kilka miesięcy czy nawet lat...Nie lubię opowiadań jako formy, język pani Munro jakoś średnio do mnie dociera. Niektóre opowiadania, chociażby te, których bohaterką jest Juliet, czytałam z przyjemnością, przez inne trudno mi było przebrnąć, a były i takie, które porzuciłam w połowie...

piątek, 13 listopada 2015

61(261) Sprawa osobista

Autor: Kenzaburo Oe
Ocena: 4/6
Ilość stron: 190
Źródło: biblioteka


 Ptak, główny bohater powieści japońskiego noblisty, zostaje wezwany do szpitala położniczego, gdzie jego żona urodziła właśnie ich pierwsze dziecko. Jednak nie wszystko poszło gładko. Chłopczyk jest "nienormalny", jak nazwał go dyrektor szpitala, ma przepuklinę mózgu i wygląda jakby miał dwie głowy. W latach 50-tych był to szok jeszcze większy niż dziś, dziecko traktowano jak ufoludka i wszyscy spodziewają się jego rychłej śmierci. Lekarze reagują na nie nerwowo-ironicznym chichotem. Sam Ptak obawia się nawet spojrzeć, podważa sens jakiejkolwiek operacji neurologicznej, ba, sugeruje, żeby przestać dziecko karmić, a tym samym przyspieszyć jego śmierć.
Opowieść trudna, mroczna, opiewająca głównie samotność i wrażliwość głównego bohatera. Głęboka, sięgająca aż do dna emocji i sumienia. Momentami  wręcz obrzydliwa w swej realistyczności (szczegółowe opisy wymiotów Ptaka, jego kaca, czy dzieci na oddziale neurologicznym). Jednak warto przez nią przebrnąć. To wspaniałe studium psychologiczne człowieka, który stanął w obliczu tragedii, życiowego kryzysu. Otoczenie oczywiście mu współczuje, ale szybko się odwraca traktując przypadek "nienormalnego" dziecka jako osobistą sprawę Ptaka. Tak naprawdę 27-letni mężczyzna jest zupełnie niedojrzały, by sprostać rolom, jakie postawiło przed nim życie. Cały czas z nostalgią wspomina dawne lata i z wielkim żalem żegna marzenie o podróży do Afryki, czuje się zniewolony przez małżeństwo i właśnie narodzone ojcostwo. Czytelnik jest świadkiem długiego procesu rozliczania się z sobą, ze swoim życiem i dojrzewania.
Muszę przyznać, że zachowanie głównego bohatera nie raz budziło moją złość. Mężczyzna  nie odwiedził po porodzie swojej żony, a przecież i ona musiała być pogrążona w rozpaczy. Za to szukał ukojenia swoich emocji w alkoholu, w towarzystwie i ramionach dawnej przyjaciółki. Starałam się jakoś go zrozumieć, odczytać te reakcje jako sposoby na usilne poradzenie sobie ze swoją samotnością, przerażeniem, a nie jako akty totalnego egoizmu.
To chyba moje pierwsze spotkanie z literaturą japońską. Ale akcja powieści równie dobrze mogłaby być osadzona w każdym innym kraju, niewiele tu samej Japonii. Historia ma charakter autobiograficzny, jest to osobista opowieść ojca niepełnosprawnego dziecka.

środa, 31 grudnia 2014

81(201) "Jeden dzień Iwana Denisowicza"

Autor: Aleksander Sołżenicyn
Ocena: 4/6
Źródło: biblioteka

Obraz życia w łagrze tytułowego Iwana Denisewicza. Głodowe racje żywieniowe, trudne do zniesienia warunki, niewyobrażalny dla nas mróz i wola przetrwania w tym wszystkim. Codzienna walka o byt, o każdy kęs jedzenia, o cieplejsze buty, o lżejszą pracę.  Świadectwo totalitaryzmu ze wszystkimi jego demonami. Oraz tego, że człowieka nie tak łatwo złamać...
Debiut Noblisty, przez lata niedopuszczony do druku w Polsce.
Książka trudna, przygnębiająca.

czwartek, 11 grudnia 2014

76(196) Dolina Issy

Autor: Czesław Miłosz
Ocena: 5+/6
Źródło: szafa z książkami

Kilkuletni Tomasz wychowuje się w I poł. XXw. w dworku należącym do dziadków, na litewskiej wsi, w otoczeniu lasów, mokradeł i pól. Nie ma tam zbyt wielu rówieśników, rozrywki szuka podpatrując dorosłych i podczytując przepastne tomiska z dziadkowej biblioteki. Jest bystrym obserwatorem zarówno przyrody, jak i ludzi. Osądza surowo tych drugich, ich charaktery, zachowanie. Dojrzewając poszukuje szlachetności, co coraz bardziej pogrąża go w samotności....
Powieść pełna jest obrazowych i dokładnych opisów przyrody, polowań, wierzeń ludu-z kart wyzierają demony i diabły. Zawiera rozważania na temat Boga, życia. Przedstawia współistnienie obok siebie Polaków i Litwinów, mechanizmy zdobywania pozycji wśród ludzi, niełatwe relacje porywczych sąsiadów.
Tomasz jest uważany za alter ego Autora, a jego przeżycia - wspomnień z dzieciństwa Miłosza.
Nie da się streścić piękna wyłaniającego z powieści. Jej się nie czyta, przez nią się płynie. Nie da się jej na pewno pochłonąć szybko, raczej się nią delektuje, jak najwspanialszą ucztą:)

czwartek, 9 października 2014

66(186) Dżuma

Autor: Albert Camus
Ilość stron: 260
Ocena: 5/6
Źródło: szafa z książkami

Tytułowa dżuma wybucha w miasteczku Oran. Zwiastują ją masowo zdychające szczury, a gdy te znikną, na tajemniczą, śmiertelną chorobę zapada coraz więcej ludzi. Epidemia pustoszy miasto i prowadzi do jego zamknięcia. Wywołuje różne reakcje u ludzi, od obojętności do aktywnej walki. Główny bohater, doktor Rieux, wiedziony poczuciem obowiązku lekarza, stawia czynny opór dżumie i nakłania do tego innych.
Camus tworzy metaforę walki ze złem, a także obraz kojarzący się z obozem koncentracyjnym czy samotnością i izolacją ludzi chorych. Tytułową dżumę można interpretować na różne sposoby, jako wojnę, jako zrządzenie losu, przed którym się nie ucieknie i które niszczy człowieka, jako doktrynę, która bezgranicznie opanowuje społeczeństwo. Ciekawe są opisy reakcji ludzi, bezradnych w obliczu tego, na co nie mają wpływu, a co zagraża im w sposób bezpośredni.
Powieść napisana jest stylem reporterskim, bez emocji, bez zbędnych opisów. Narrator po prostu relacjonuje to, co dzieje się w Oranie, skutecznie hamując się przed osobistymi refleksjami czy ocenami.
Lektura trudna, przygnębiająca. Jednak warto się z nią zmierzyć nie tylko w liceum z racji obowiązku na języku polskim.

środa, 27 sierpnia 2014

56(176) Głód

Autor: Knut Hamsun
Ilość stron: 170
Ocena: 4+/6
Źródło: biblioteka

Oslo, koniec XIX wieku. Głównym bohaterem powieści jest młody przedstawiciel inteligencji,  próbujący swoich sił w dziennikarstwie. Nie ma grosza przy duszy. Przymiera głodem. W końcu nie ma nawet dachu nad głową. Próbuje jakoś temu zaradzić, chwytać się jakiejkolwiek pracy, jednak z reguły okazuje się, że nie ma szczęścia, wydaje się nieudacznikiem, który nie potrafi nic zdziałać.
Jest to rewelacyjne studium psychiki człowieka. Zaskakujące, jak bardzo ten młody człowiek, który tak naprawdę nie ma już nic, przywiązuje wagę do pozorów, do kreacji własnego wizerunku. Oburza się, że ktoś mógłby go traktować jak żebraka. Zasłaniając się kłamstwami odrzuca wszelką potencjalną pomoc, byleby zachować dobre imię. Żyje ułudą, zagospodarowując finanse, których jeszcze nie dostał i wręcz nie ma gwarancji, że kiedykolwiek zostaną mu wypłacone! Ba, rozdaje innym te skromne środki, które mu zostały, by tym wspaniałomyślnym gestem zaprzeczyć choć na chwilę rzeczywistości. Gra kogoś kim nie jest. Przyznam, że niejeden raz denerwowało mnie takie podejście. Jednak czy mam prawo krytykować kogoś, kto chce zachować resztki dumy, szacunku do samego siebie czy choćby dawny wygląd, nawet za wszelką cenę?
Drugim, jakże trudnym nawet do czytania elementem, są odczucia wywoływane przez głód. Godziny, dni bez jedzenia wywołują na przemian złość, agresję, beznadzieję, marazm.
Książka robiąca wrażenie. Na pewno nie jest to lektura łatwa i przyjemna. Ale warta poznania.

poniedziałek, 9 czerwca 2014

34(154) Przyjaciółka z młodości

Autor: Alice Munro
Ilość stron: 430
Ocena: 4/6
Źródło: szafa z książkami

Zbiór 10 opowiadań, których głównymi bohaterkami są kobiety. Wszystkie mają podobną konstrukcję, teraźniejszość miesza się ze wspomnieniami. Tematyka również jest podobna: miłość w różnych odsłonach, z reguły doprawiana zdradą i romansem.
Po książkę sięgnęłam z ciekawością, jako że Autorka niedawno została laureatką Nagrody Nobla. Jednak styl jej pisania nie przypadł mi do gustu.Opowiadania mnie nie porwały, brakło mi w nich jakiejś iskry, która każe czytać dalej i dalej. Niby nic im nie brakuje, ale są dla mnie takie bez smaku.

środa, 23 kwietnia 2014

22.(142) Chłopi

Autor: Władysław Reymont
Ilość stron: 450+520
Ocena: 5/6
Źródło: biblioteka

Po wizycie w Lipcach Reymontowskich zapragnęłam powrócić do licealnej lektury. I przyznam, powrót bardzo się udał:) Odbiór całkiem inny niż 20 lat temu;)
Akcja powieści rozgrywa się pod koniec XIX wieku. Poznajemy zwyczajne życie chłopów borykających się z codziennymi kłopotami, z biedą, życie ludzi żyjących z plonów ziemi i  zgodnie z rytmem natury. Reymont wspaniale opisał wiejskie tradycje, obyczaje, barwnie namalował stroje, krajobrazy, ale i ludzkie charaktery. Jakże ponadczasowa jest zawiść, złość, zazdrość...
Na tym tle rozgrywają się główne wątki: małżeństwo Boryny z Jagną, konflikt Boryny z synem.
Świetnym zabiegiem stylistycznym jest narracja w gwarze wiejskiej.
Myślę, że "Chłopi" staną w mojej szafie z książkami, by wracać do nich wciąż i wciąż. Bo czytanie tej powieści to jak oglądanie pięknego obrazu, wielka przyjemność i zachwyt.

poniedziałek, 17 lutego 2014

11(131). "Nowe życie"

Autor: Orhan Pamuk
Ilość stron: 300
Ocena: 3/6
Źródło: biblioteka

Główny bohater, młody student, czyta książkę, która odmienia jego życie. A przynajmniej Osman jest o tym przekonany. Tak samo jak o tym, że książka opisuje dokładnie jego przyszłe życie. Wyrusza więc w niebezpieczną podróż na poszukiwanie tego nowego życia. Poznaje tajemniczą dziewczynę, w której się zakochuje, a przez nią dowiaduje się o kolejnych osobach, które również czytały tą książkę.
Powieść bardzo, bardzo tajemnicza. O ile początek wciągnął mnie i wydawał się obiecującym wstępem do dalszej części, o tyle szybko przyszło rozczarowanie. Tak duża dawka tajemniczości, niedopowiedzeń czy zwyczajnie nudnych opisów (zwłaszcza nużył mnie wątek ciągłego podróżowania autobusami...) utrudnia wychwytywanie istotnych wątków.

czwartek, 13 lutego 2014

10(130). "Stary człowiek i morze"

Autor: Ernest Hemingway
Ilość stron:
Ocena: 4/6
Źródło: biblioteka

Santiago od 84 dni nie złowił żadnej ryby. Wszyscy określają go mianem wyjątkowego pechowca. Jedynie jego przyjaciel, mały chłopiec, wierzy, że los się jeszcze uśmiechnie do staruszka. Santiago po raz kolejny wypływa w morze i napotyka swoje przeznaczenie: wielkiego marlina.
Hemingway w pierwszej części pięknie opisuje przyjaźń Santiago z chłopcem. Potem następuje szczegółowa relacja z walki. Walki starego człowieka z wielką rybą. Walki ze starością i swoimi słabościami. Walki z przeciwnościami losu. Walki o przetrwanie.
Książka napisana w sposób bardzo konkretny, wręcz w reporterskim stylu, jednak wyjątkowo obrazowo. Czytając ma się nie raz wrażenie wręcz odczuwania zmęczenia Santiago.
 Z dużą przyjemnością i zupełnie innym spojrzeniem wróciłam do niej po wielu latach:)