Rok pierwszego wydania: 2015
Ocena: 4/6
Tym razem na swoją kolej doczekała się książka znaleziona kiedyś na bookcrossingowej półce przy bibliotece i wzięta stamtąd pod wpływem chwili i nastroju ;) Przeleżakowała jakiś czas, aż wreszcie znów miałam nastrój by po nią sięgnąć.
Słodka aż do przesady okładka długo mnie odstraszała. Spodziewałam się, że środek będzie równie ociekający lukrem i różowościami. Ale nie było aż tak źle.
Violet jest rozwódką dobiegającą czterdziestki. Gdy wreszcie "wyleczyła się" z kompulsywnego ratowania męża alkoholika i odeszła od niego, spełniła swoje marzenie i otworzyła sklep ze starymi ubraniami w stylu vintage w odległym mieście. Pewnego dnia w jego progach staje April, nastolatka w ciąży, której mama niedawno zginęła w wypadku, a narzeczony odwołał ślub pod naciskiem swoich rodziców...Namówiona przez Betsy, staruszkę o wielkim sercu otwartym dla wszystkich potrzebujących, Violet zatrudnia April na staż. Kobiety szybko się zaprzyjaźniają mimo różnicy wieku. Dołącza do nich Amithi, hinduska mieszkająca kilka dziesiątków lat w Ameryce, która dowiedziała się o zdradach męża. I Lane, aktorka, która zrezygnowała z pracy, by wychowywać trójkę niesfornych dzieciaków. A gdzieś niedaleko jest jeszcze Karen, prawniczka na urlopie macierzyńskim, przyjaciółka Violet.
Gdy okazuje się, że właścicielka sklepu Vintage dostaje nakaz eksmisji, a dom, w którym mieszka i pracuje ma kupić deweloper, wszystkie bohaterki tworzą zgrany zespół, by pomóc w uratowaniu biznesu.
Jest też Sam, dawny kolega Violet ze szkoły średniej, gnębiony w latach nastoletnich przez jej byłego męża. Szybko ich odświeżona znajomość przeradza się w miłość, jednak na jej drodze staje jeden problem: dziecko. To, o którym nadal marzy Violet mimo swego wieku. To, którego nie chce Sam, by nie musiało doświadczać traum, jakie on przeżył...
Jak można się spodziewać po tego typu "babskiej" literaturze, wszystkie wątki kończą się happy endem. Jednak powieść okazała się całkiem przyjemna, nie odstraszała płytkimi scenami, pospolitym językiem czy durnymi dialogami. Płynęłam przez nią przyjemnie przez kilka jesiennych już wieczorów. Okazała się całkiem miłą lekturą przed snem.





