sobota, 9 maja 2026

"Wnuczka do orzechów" M. Musierowicz

 Rok pierwszego wydania: 2014

Ocena: 4/6



Kilka miesięcy temu czytałam całą Jeżycjadę po raz kolejny od początku, ale jak zwykle ostatnie tomy ominęłam szerokim łukiem (tylko przekartkowałam, czyli łuk nie taki szeroki jednak...). Tym razem poczułam w sobie moc, by wreszcie zmierzyć się z końcówką serii.

Pierwsza wg chronologii była "Wnuczka do orzechów". Pojawiają się niej całkiem nowe postacie, w większości kobiece, w tym bardzo ogarnięta życiowo Dorotka i jej dwie babcie. Opowieść zaczyna się od znalezionej w krzakach przy zawalonym mostku nieprzytomnej dziewczyny (!), którą okazuje się nie kto inny niż znana doskonale Ida Pałys (z domu Borejko), kobieta grubo po 40-tce, wchodząca w trudny czas menopauzy...Hmmm...To właśnie ta scena odstraszała mnie skutecznie od czytania ciągu dalszego. Bo jakoś trudno mi sobie wyobrazić, jak Dorotka mogła wziąć mocno dojrzałą kobietę za prawie swoją rówieśniczkę...Ale tym razem postanowiłam przymknąć oko, przełknąć to zdziwienie i czytać dalej.

Dalej było trochę lepiej, ale bez rewelacji. Te słabości widziałam tym bardziej, że zaraz przed "Wnuczką" powtórzyłam sobie "Szóstą klepkę" i "Idę sierpniową". Tym bardziej "Wnuczka" wypadła blado...

Co mam jej do zarzucenia? Po pierwsze: jakoś tak strasznie dużo się dzieje. Opisane jest zaledwie kilka upalnych letnich dni, a chaosu jest sporo. Dodam, że często w centrum tego chaosu znajduje się Ida ;) Po drugie: wydaje mi się, że jest płytko i powierzchownie. Ten chaos nie pozwala jakby wejść w głąb postaci, w głąb wydarzeń, scen. Po trzecie-akcja dzieje się tym razem w okolicach Poznania, na wsi. A to jest zupełnie inny klimat niż znane, przytulne, pełne książek i kurzu mieszkanie na Roosevelta 5! A przecież to głównie to mieszkanie, ta kuchnia, która skupia życie całej rodziny (i nie tylko) przyciąga mnie zawsze do Jeżycjady! 

Ale mimo tych skarg, przepłynęłam przez "Wnuczkę" bez bólu i dość sprawnie, czerpiąc z niej jednak jakąś dawkę przyjemności :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz