Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lit. przygodowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lit. przygodowa. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 sierpnia 2026

"Tomek na wojennej ścieżce" Alfred Szklarski

 Rok pierwszego wydania: 1959

Ocena: 5/6



Wakacje osiągnęły półmetek, lato w pełnym rozkwicie, w związku z tym kolejny "Tomek" w czytaniu. Choć muszę przyznać, że kryzys czytelniczy trwa. Moja zmęczona głowa nadal nie chce nowych historii. Ale Szklarski pisał na tyle lekko i ciekawie, że udało mi się poznać trzecią już część cyklu, w podziale na wiele odcinków ;)

Tym razem Tomek przebywa z Sally i jej mamą w odwiedzinach u wujka dziewczynki, szeryfa Allana, w Stanach Zjednoczonych. Mieszkają na farmie na pograniczu z Meksykiem. Już na pierwszych stronach powieści Tomek galopuje po stepie i natrafia na młodego Indianina, z którym wdaje się w bójkę na śmierć i życie, by za chwilę zyskać wiernego przyjaciela.

Na farmę szeryfa straż indiańska przyprowadza Czarną Błyskawicę, wodza plemienia Apaczów, które zbuntowało się przeciwko zamknięciu w rezerwacie. Czarna Błyskawica jest podejrzany o namawianie Indian do buntu i zamieszek. Tomek z pomocą bosmana Nowickiego i Sally uwalniają Czerwonoskórego i ułatwiają mu ucieczkę. W zamian wódz indiański deklaruje mu dozgonną wdzięczność i mianuje swoim białym bratem. Tomek dostaje nawet indiańskie imię!

Gdy Sally zostaje porwana przez nieznanych sprawców, Czarna Błyskawica wywiązuje się z danego słowa i przybywa na pomoc Tomkowi. Wraz z czerwonoskórymi wojownikami chłopiec wchodzi na wojenną ścieżkę przeciwko Indianom Pueblo. Jednak bosman Nowicki wpada w tarapaty, zaatakowany przez zbuntowanego Palącego Promienia i jego towarzyszy. W nierównej walce bosman zabija jednego z Czerwonoskórych. Zgodnie ze zwyczajami Indian, w ramach zemsty za to, że nie chce poślubić wdowy po zmarłym i zająć się czwórką jego dzieci,  ma zginąć na palu męczarni.

Oj dużo się dzieje w tym tomie! Pościgi, porwania, śmierć czająca się za rogiem, nocne przeprawy przez góry, napady...Akcja nie traci tempa nawet na chwilę. Dzięki temu powieść czyta się bez znużenia, z dużym zaciekawieniem. Ogromnym atutem było dla mnie bogactwo informacji na temat życia Indian, ich zwyczajów, opisy strojów, domostw, rytuałów. O dziwo, ten tom jest ubogi w encyklopedyczne opisy fauny i flory, których dużo było w poprzednich. Podobnie patriotyczne, moralizatorskie wtręty pojawiają się sporadycznie.

Jak na razie każda z kolejnych części cyklu jest dużo lepsza od poprzednich. Ciekawe, czy trend ten zostanie zachowany.

środa, 17 czerwca 2026

"Przygody Tomka na Czarnym Lądzie" Alfred Szklarski

 Rok pierwszego wydania: 1958

Ocena: 4/6



 Kolejna przyjemna, letnia, wakacyjna lektura. Tym razem wędrowałam wraz z łowcami dzikich zwierząt po upalnej afrykańskiej dżungli. 

Tomek jest starszy i poważniejszy niż w pierwszej części. Uczestnicy wyprawy powierzają mu coraz bardziej odpowiedzialne zadania, pozwalają na uczestniczenie w niebezpiecznych polowaniach. Chłopiec chce być coraz bardziej samodzielny, co nie raz stawiało go w sytuacji zagrażającej jego życiu. 

Z zaciekawieniem czytałam opisy zwyczajów panujących wśród rdzennej ludności Afryki. Nie zrażały mnie zachowania białych mężczyzn, które dziś byłyby na pewno oceniane jako rasistowskie. Pamiętam, kiedy i w jakim świecie powieść została napisana. A jej akcja toczy się na samym początku XX wieku, więc jeszcze wcześniej niż rok wydania!

Akcja biegła trochę nierówno. Były momenty, że nic się nie działo, przeważały opisy, np. jazdy koleją. Za to końcówka przybrała niesamowitego tempa, jakby Autor nagle przypomniał sobie, że napisał już za dużo stron! Mrożąca krew w żyłach scena atakującego Tomka nosorożca urwała się w połowie,  kilka stron przed końcem powieści, by potem jedynie być wspomnianą w liście do Sally. 

Mam też trochę zarzutów do dość sztucznych dialogów. Ich pompatyczny ton nie pasował za bardzo do rozmów bliskich przyjaciół, toczących się przy ognisku czy w trakcie monotonnej, wielogodzinnej przeprawy konnej.

Mimo to książkę czytało się szybko i przyjemnie. Lubię wracać do klasyki, zarówno tej dorosłej, jak i młodzieżowej. Odpowiada mi dużo bardziej niż płytkie powieści współczesne, o czym nie raz już wspominałam.

wtorek, 15 września 2020

"Piętnastoletni kapitan" Julius Verne

 

Rok pierwszego wydania: 1878

Ocena: 4,5/6

 

Zawsze byłam przekonana, że Verne pisał powieści raczej młodzieżowe niż dla dorosłych. A że przegapiłam jakoś jego twórczość w wieku nastoletnim, skłaniając się raczej ku klimatom Zielonego Wzgórza, postanowiłam nadrobić znajomość jako czytelnik całkiem dojrzały. I cóż się okazało? Że delikatne, przygodowe początki prowadzą ku całkiem brutalnym scenom, zdecydowanie bardziej dorosłym wg mnie.

Ale początki były całkiem ciekawe, wręcz ekscytujące. Oto z portu Australii wyrusza statek, wiozący na swym pokładzie niezbyt obfity zapas tranu po nieudanych połowach wielorybów. Wyjątkowymi pasażerami są młoda pani Weldon, żona właściciela statku, ich pięcioletni synek, stryj Benedykt, zagorzały entomolog i leciwa niania, murzynka Noon, Pomocnikiem kapitana jest doskonale zapowiadający się piętnastolatek Dick Sand, którego pod opiekuńcze skrzydła wzięła rodzina Weldonów. Podróż zapowiada się spokojnie i sympatycznie. Jedynym obcym i podejrzanym osobnikiem jest kucharz Negoro. I to on okaże się naprawdę czarnym charakterem, człowiekiem okrutnym ponad wszelką miarę...

Gdy pewnego dnia podróżnicy dostrzegają wieloryba, kapitan postanawia urządzić polowanie, by uzupełnić zapasy. Oddaje "Pilgrima" pod opiekę Dickowi, a sam zabiera marynarzy na łódkę, by stawić czoła zwierzęciu. Niestety, tragiczne wypadki prowadzą do zatonięcia łódki, śmierci poławiaczy. Na statku, oprócz pasażerów, zostaje kucharz, kilku Murzynów uratowanych z wraku statku, pies Dingo i Dick, który musi objąć dowództwo. I tu rozpoczyna się brzemienna w skutki ukryta interwencja Negoro. Kucharz ma swój niecny cel. Wbrew zamiarom Dicka, statek zamiast do Ameryki Południowej dobija do wybrzeży Afryki. Tam, oszukani, wykończeni trudami podróży pasażerowie "Pilgrima" trafiają w ręce handlarzy niewolników. I tu zaczyna się naprawdę okrutna część powieści...Autor nie szczędził szczegółowych opisów torturowania Murzynów, uciętych rąk, kajdanów na szyjach, a nawet rytuału pogrzebu miejscowego króla, z którym miały być żywcem pochowane wszystkie jego żony...Na ofiarę miał też być złożony Dick...

Do pewnego momentu powieść czytało mi się bardzo przyjemnie. Wartka akcja, ciekawe przygody, rozsądek i dzielność młodego kapitana powodowały, że jak nastolatka przeniosłam się do XIX wieku na wody oceanu i deski pokładu "Pilgrima". Jednak później miałam wrażenie, że czytam jakiś horror...Ogarniało mnie przerażenie, jak okrutni potrafią być ludzie dla innych ludzi...

Byłam pod wrażeniem sposobu, w jaki Verne przemycał w tej przygodowej opowieści informacje naukowe. Nie ma tu ani krzty sztuczności, moralizowania. 

Wiem, że nasza znajomość nie skończy się na tej powieści. Mam tylko nadzieję, że pozostałe będą choć trochę mniej wstrząsające...

 

czwartek, 28 września 2017

"Bari, syn Szarej Wilczycy" J.O. Curwood

Rok pierwszego wydania: 1917
Ocena: 4/6


To kontynuacja powieści Curwooda o Szarej Wilczycy, jednak każda z części może być czytana niezależnie.
Bari jest wilkiem, jednak w jego żyłach płynie także krew psa. I to właśnie ta domieszka budzi w nim potrzebę przywiązania, hamuje lęk przed człowiekiem. Jako małe szczenię, Bari oddala się od legowiska, gubi w lesie, wiele tygodni spędza walcząc samotnie o przetrwanie. Aż wreszcie spotyka Nepeese, młodziutką pół- Indiankę. Między nimi nawiązuje się silna więź, która po kilku miesiącach przyczyni się do uratowania życia dziewczyny.
Curwood był wielkim miłośnikiem i znawcą przyrody, co daje się odczuć na każdej stronie powieści. Wędrował samotnie  przez dzikie tereny północnej Ameryki i Kanady, poznawał twarde życie traperów i poszukiwaczy złota, podpatrywał życie zwierząt. Przygody Bariego i Nepeese są owocem tych wędrówek. Opisy pięknej przyrody i zwyczajów bobrów czy niedźwiedzi przeplatają się z brutalnością, do jakiej skłonny jest żądny władzy, pieniędzy i kobiety mężczyzna.
Opowieść o wilku i jego towarzyszce, choć chwilami pełna grozy i zła, snuje się spokojnie i wolno wśród dzikich lasów Dalekiej Północy. Pozwala się przenieść w czasie i przestrzeni.

wtorek, 29 sierpnia 2017

"W 80 dni dookoła świata" Juliusz Verne

Rok pierwszego wydania: 1872
Ocena: 4/6


Fileas Fogg to przykład angielskiego dżentelmena-ideału. Perfekcjonista, bardzo elegancki, zawsze punktualny, żyje wg ściśle określonego schematu, każdy dzień ma ten sam plan. Wiódł życie samotne, nieco monotonne (ale nie przeszkadzało mu to), aż do momentu, kiedy w ekskluzywnym klubie, do którego należał, podjął wyzwanie. Założył się z kolegami o dużą sumę pieniędzy, że w 80 dni okrąży kulę ziemską korzystając z różnych środków transportu. Fogg wyrusza w podróż w towarzystwie wiernego sługi Passepartouta. Po piętach depcze mu angielski detektyw, przekonany, że Fogg jest złodziejem zamieszanym w kradzież dużej sumy pieniędzy w banku.
Mężczyźni przeżywają różne przygody, wędrując od kraju do kraju. Nie da się nie zauważyć, że na drodze ich podróży znajdują się kolonie angielskie, o których autor miał dużo szczegółowych informacji, które zgrabnie umieścił w powieści.
Jako, że już główny bohater został obdarzony flegmatycznym charakterem, cała opowieść również snuje się dość wolno i majestatycznie. Mimo, że panu Foggowi nie raz grozi przegranie zakładu ze względu na niezależne od niego opóźnienia w podróży, jest to opisane w taki sposób, że na pewno nie wytrąci czytelnika ze stanu błogiego spokoju.
Kolejna lektura w stylu slow, którą bardzo przyjemnie czytało mi się tego lata.

czwartek, 17 sierpnia 2017

"Biały Kieł" Jack London

Rok pierwszego wydania: 1906
Ocena: 4/6


Koniec XIX wieku. W Ameryce trwa gorączka złota.
Choć Biały Kieł był wilkiem, w jego żyłach płynęła też krew psa. Nie miał zbyt udanego dzieciństwa, często cierpiał głód i musiał walczyć o przetrwanie. Dalsze lata też nie należały do udanych. Z jednej strony do głosu dochodziła dzika natura, z drugiej-wierność wobec człowieka. Wreszcie za przyczyną opiekuna-bestii Biały Kieł stał się uosobieniem nienawiści, do wszystkich i wszystkiego. Został psem przeznaczonym do walk, psem-mordercą. Uratowany przed człowiekiem przez człowieka, stał się najwierniejszym towarzyszem i obrońcą.
Wnioskując z licznych recenzji i opisów, powieść ma drugie dno, filozoficzno-poglądowe. Dla mnie jest to jednak piękna opowieść o przyrodzie, naturze zwierząt, o wierności i przyjaźni psa i człowieka. O okrucieństwie, jakie drzemie w człowieku i o tym, jak sprzyjające warunki zewnętrzne potrafią je obudzić.  Nie wnikałam w głębsze pokłady, tym bardziej, że udało mi się przeczytać książkę w oryginale.
Nie ma tu zbyt wartkiej akcji, zaskakujących wydarzeń. Jest przede wszystkim piękna, dzika przyroda. I to mnie urzekło.