Autor: Jack London
Ocena: 4/6
Martin Eden, młody, przystojny, dobrze zbudowany marynarz poznaje panienkę z wyższych sfer. Zostaje zaproszony na obiad do jej domu. Okazuje się, że zupełnie nie przystaje do takiego towarzystwa. Jego obycie w świecie, poczucie humoru, nie rekompensują braku znajomości manier czy choćby poprawnego języka...Niestety, Martin zakochuje się w Ruth i za wszelką cenę chce stać się godnym uwagi i uczuć dziewczyny. Postanawia zdobyć wykształcenie i zostać pisarzem. Wielopłaszczyznowych braków w edukacji i znajomości życia nie da się jednak tak szybko nadrobić. Nie można jednak zarzucić chłopakowi braku pracowitości i ambicji. Systematycznie pnie się ścieżką zbliżającą go do arystokracji i serca ukochanej. Zaczyna też zdobywać sławę. Jednak im dalej jest w swym rozwoju, tym bardziej dostrzega pustkę i miałkość wyższych sfer. Tym częściej czuje się zdegustowany...Pojawia się rozczarowanie, zniechęcenie, wypalenie...
To dość nietypowa powieść Jacka Londona. Nie ma tu dzikiej natury i przygód amerykańskich traperów. Są za to wątki autobiograficzne.
Przez powieść, mimo że czyta się dość mozolnie (przynajmniej mnie) warto przebrnąć. Choćby dla poznania realiów życia różnych warstw społecznych ówczesnej Ameryki. Jedynie wciąż uwypuklany idealizm męczy i nuży.
środa, 19 października 2016
poniedziałek, 17 października 2016
76(356) Czekolada z chili
Autor: Joanna Jagiełło
Wydawnictwo: Literatura
Ocena: 4
Dalszy ciąg opowieści o życiu Linki. Dziewczyna zaczyna naukę w wymarzonym, społecznym liceum, w klasie fotograficznej. Jednak w domu się nie przelewa, sytuacja jest niewesoła i musi na część czesnego zarabiać sama. Chwyta się różnych prac: roznoszenia ulotek, nocnej pracy w drukarni, hostessy na imprezie firmowej...Wreszcie dostaje ofertę pracy jako dziewczyna do towarzystwa dla pana Antoniego, samotnego 80-latka. Początkowo mężczyzna jest jej niechętny, jednak z czasem ich relacje zdecydowanie się ocieplają.
W domu Linki też się dzieje niewesoło. Po tym, jak wyszła na jaw historia porzucenia dziecka przez Ewę, Adam się wyprowadza. Kaj bardzo ciężko znosi rozstanie rodziców. Także w szkole Linka ma kłopoty, zarówno z nauką (kiedy ma się uczyć, jak musi pracować???) jak i z integracją z klasą. Do kompletu Adrian, który na rok wyjechał do Londynu, przestaje się odzywać, a ich relacja zdecydowanie się ochładza.
Ta część cyklu jest dużo bardziej młodzieżowa, chociaż spod kłopotów dorastającej 16-letniej Linki wyzierają też trudne sprawy dorosłych. Czytając o pracy dziewczyny, o próbach godzenia nauki z zarabianiem pieniędzy na szkołę burzyło się we mnie wszystko. Gdzie jest w tym wszystkim jej matka? A choćby ojczym? Czy nikt nie zwrócił uwagi, że dziewczyna chodzi nieprzytomna ze zmęczenia? Ogólnie relacje Linki z mamą dają wiele do myślenia. Dziewczyna nie raz ostro, ironicznie lub sarkastycznie reaguje na pojedyncze próby zainteresowania się jej życiem. Czuje się zaniedbana, samotna i brakuje jej wsparcia dorosłych. Jest to tak widoczne w tej powieści, że aż boli.
Książkę czyta się dobrze i szybko. Polecam na jesienny wieczór.
Wydawnictwo: Literatura
Ocena: 4
Dalszy ciąg opowieści o życiu Linki. Dziewczyna zaczyna naukę w wymarzonym, społecznym liceum, w klasie fotograficznej. Jednak w domu się nie przelewa, sytuacja jest niewesoła i musi na część czesnego zarabiać sama. Chwyta się różnych prac: roznoszenia ulotek, nocnej pracy w drukarni, hostessy na imprezie firmowej...Wreszcie dostaje ofertę pracy jako dziewczyna do towarzystwa dla pana Antoniego, samotnego 80-latka. Początkowo mężczyzna jest jej niechętny, jednak z czasem ich relacje zdecydowanie się ocieplają.
W domu Linki też się dzieje niewesoło. Po tym, jak wyszła na jaw historia porzucenia dziecka przez Ewę, Adam się wyprowadza. Kaj bardzo ciężko znosi rozstanie rodziców. Także w szkole Linka ma kłopoty, zarówno z nauką (kiedy ma się uczyć, jak musi pracować???) jak i z integracją z klasą. Do kompletu Adrian, który na rok wyjechał do Londynu, przestaje się odzywać, a ich relacja zdecydowanie się ochładza.
Ta część cyklu jest dużo bardziej młodzieżowa, chociaż spod kłopotów dorastającej 16-letniej Linki wyzierają też trudne sprawy dorosłych. Czytając o pracy dziewczyny, o próbach godzenia nauki z zarabianiem pieniędzy na szkołę burzyło się we mnie wszystko. Gdzie jest w tym wszystkim jej matka? A choćby ojczym? Czy nikt nie zwrócił uwagi, że dziewczyna chodzi nieprzytomna ze zmęczenia? Ogólnie relacje Linki z mamą dają wiele do myślenia. Dziewczyna nie raz ostro, ironicznie lub sarkastycznie reaguje na pojedyncze próby zainteresowania się jej życiem. Czuje się zaniedbana, samotna i brakuje jej wsparcia dorosłych. Jest to tak widoczne w tej powieści, że aż boli.
Książkę czyta się dobrze i szybko. Polecam na jesienny wieczór.
czwartek, 13 października 2016
75(355) Kawa z kardamonem
Autor: Joanna Jagiełło
Wydawnictwo: Literatura
Ocena: 4+/6
Współczesna Warszawa, niewielkie mieszkanie w jakimś apartamentowcu, a w nim patchworkowa rodzina. 15-letnia Linka (tak naprawdę Halina, ale nie cierpi swojego imienia) jest uczennicą ostatniej klasy gimnazjum. Przed nią egzaminy i wybór liceum. Nauka nie jest jej pasją, więc wybór łatwy nie będzie...Życie Linki nie jest sielsko-słodkie ani usłane różami. Jej tata zginął w wypadku, gdy była malutka. Mama od dawna dziwnie się zachowuje, nie poświęca uwagi ani córce, ani małemu synkowi z drugiego małżeństwa. Ojczym Linki jest całkiem w porządku, ale co z tego, jeśli wciąż pracuje i rzadko bywa w domu? Jedyną dobrą stroną patchworku rodzinnego jest większa ilość babć, chociaż rozsiane są one po różnych stronach Polski. Pewnego dnia Linka znajduje przypadkowo czarno-białe zdjęcie, na którym jako niemowlaczek jest z mamą. Po bliższej analizie okazuje się, że mama była wtedy w ciąży! Linka nie wiedziała o rodzeństwie. Zaczyna dyskretne śledztwo. Dość szybko okazuje się, że są co najmniej trzy wersje potencjalnych losów nieznanej siostry. Jaka jest prawda? I dlaczego cała rodzina tak skrzętnie ukrywa jakąś tajemnicę???
Prologiem do każdego rozdziału jest opis snu Liny, który okazuje się zapisanymi w podświadomości wspomnieniami. To one rzucają systematycznie pierwsze światło na fragmenty rozwiązania zagadki rodzinnej.
Autorka porusza w powieści wiele trudnych tematów, nie tylko tych nastolatkowych ale i całkiem dorosłych.Krótki romans, którego efektem jest ciąża. Niepełnosprawne dziecko w świetle samotnego macierzyństwa i trudne decyzje z tym związane. Depresja. Nie raz nurtowało mnie pytanie: jak ja bym się zachowała w takiej sytuacji?
A na dokładkę sporo młodzieńczych dylematów, emocjonalnych potknięć i rozterek.
Dobra, psychologiczna powieść nie tylko dla nastolatków.
Jedyny minus to dla mnie fakt, że bardzo szybko można się domyślić, kim jest siostra Liny.
Wydawnictwo: Literatura
Ocena: 4+/6
Współczesna Warszawa, niewielkie mieszkanie w jakimś apartamentowcu, a w nim patchworkowa rodzina. 15-letnia Linka (tak naprawdę Halina, ale nie cierpi swojego imienia) jest uczennicą ostatniej klasy gimnazjum. Przed nią egzaminy i wybór liceum. Nauka nie jest jej pasją, więc wybór łatwy nie będzie...Życie Linki nie jest sielsko-słodkie ani usłane różami. Jej tata zginął w wypadku, gdy była malutka. Mama od dawna dziwnie się zachowuje, nie poświęca uwagi ani córce, ani małemu synkowi z drugiego małżeństwa. Ojczym Linki jest całkiem w porządku, ale co z tego, jeśli wciąż pracuje i rzadko bywa w domu? Jedyną dobrą stroną patchworku rodzinnego jest większa ilość babć, chociaż rozsiane są one po różnych stronach Polski. Pewnego dnia Linka znajduje przypadkowo czarno-białe zdjęcie, na którym jako niemowlaczek jest z mamą. Po bliższej analizie okazuje się, że mama była wtedy w ciąży! Linka nie wiedziała o rodzeństwie. Zaczyna dyskretne śledztwo. Dość szybko okazuje się, że są co najmniej trzy wersje potencjalnych losów nieznanej siostry. Jaka jest prawda? I dlaczego cała rodzina tak skrzętnie ukrywa jakąś tajemnicę???
Prologiem do każdego rozdziału jest opis snu Liny, który okazuje się zapisanymi w podświadomości wspomnieniami. To one rzucają systematycznie pierwsze światło na fragmenty rozwiązania zagadki rodzinnej.
Autorka porusza w powieści wiele trudnych tematów, nie tylko tych nastolatkowych ale i całkiem dorosłych.Krótki romans, którego efektem jest ciąża. Niepełnosprawne dziecko w świetle samotnego macierzyństwa i trudne decyzje z tym związane. Depresja. Nie raz nurtowało mnie pytanie: jak ja bym się zachowała w takiej sytuacji?
A na dokładkę sporo młodzieńczych dylematów, emocjonalnych potknięć i rozterek.
Dobra, psychologiczna powieść nie tylko dla nastolatków.
Jedyny minus to dla mnie fakt, że bardzo szybko można się domyślić, kim jest siostra Liny.
poniedziałek, 10 października 2016
74(354) Chata
Autor: WM. Paul Young
Wydawnictwo: Nowa Proza
Ocena: 3+/6
Mack wiedzie spokojne, zwyczajne życie. Pewnego dnia pod koniec wakacji postanawia zabrać trójkę swoich dzieci na camping na kilkudniową wycieczkę. W dniu powrotu jego najmłodsza córeczka znika. Okazuje się, że prawdopodobnie została porwana i zamordowana, na co wskazują ślady i dowody znalezione w starej chacie w środku lasu. Od tego momentu Macka spowija nieustannie wielki smutek, a jego życie już nigdy nie będzie takie jak wcześniej. Pewnego dnia, po kilku latach,mężczyzna znajduje w skrzynce tajemniczy list, którego nadawcą jest Tata. Jest to o tyle dziwne, że jego własny ojciec, notabene tyran rodziny, nie żyje od wielu lat, a żona Macka imieniem Tata nazywa Boga. Tajemniczy Tata chce się z nim spotkać właśnie w tej chacie na odludziu...Mack wyrusza w samotną podróż, by spotkać...Boga w Trójcy. Odbywa wiele rozmów z Tatą, najpierw wrzuca z siebie cały żal, a potem znajduje ukojenie w wielkiej miłości Stwórcy.
Byłaby to całkiem dobra powieść "ku pokrzepieniu serc" gdyby nie była tak naiwna i tragicznie zamerykanizowana...Już sam fakt, że Bóg Ojciec został przedstawiony jako Murzynka, a Duch Święty jako Azjatka, wywołał we mnie ironiczny uśmieszek.
Jednak jeśli ktoś umie przejść spokojnie nad podobnymi zabiegami i szuka ukojenia lub utwierdzenia się w tym, że Bóg to wszechogarniająca Miłość, na pewno znajdzie to w tej książce.
Wydawnictwo: Nowa Proza
Ocena: 3+/6
Mack wiedzie spokojne, zwyczajne życie. Pewnego dnia pod koniec wakacji postanawia zabrać trójkę swoich dzieci na camping na kilkudniową wycieczkę. W dniu powrotu jego najmłodsza córeczka znika. Okazuje się, że prawdopodobnie została porwana i zamordowana, na co wskazują ślady i dowody znalezione w starej chacie w środku lasu. Od tego momentu Macka spowija nieustannie wielki smutek, a jego życie już nigdy nie będzie takie jak wcześniej. Pewnego dnia, po kilku latach,mężczyzna znajduje w skrzynce tajemniczy list, którego nadawcą jest Tata. Jest to o tyle dziwne, że jego własny ojciec, notabene tyran rodziny, nie żyje od wielu lat, a żona Macka imieniem Tata nazywa Boga. Tajemniczy Tata chce się z nim spotkać właśnie w tej chacie na odludziu...Mack wyrusza w samotną podróż, by spotkać...Boga w Trójcy. Odbywa wiele rozmów z Tatą, najpierw wrzuca z siebie cały żal, a potem znajduje ukojenie w wielkiej miłości Stwórcy.
Byłaby to całkiem dobra powieść "ku pokrzepieniu serc" gdyby nie była tak naiwna i tragicznie zamerykanizowana...Już sam fakt, że Bóg Ojciec został przedstawiony jako Murzynka, a Duch Święty jako Azjatka, wywołał we mnie ironiczny uśmieszek.
Jednak jeśli ktoś umie przejść spokojnie nad podobnymi zabiegami i szuka ukojenia lub utwierdzenia się w tym, że Bóg to wszechogarniająca Miłość, na pewno znajdzie to w tej książce.
wtorek, 27 września 2016
73(353) Wyspa na prerii
Autor: Wojciech Cejrowski
Wydawnictwo:
Ocena: 4+/5
Ponad 20 lat temu Cejrowski jako student podróżował po Ameryce i imał się różnych zajęć, by zarobić na podstawowe potrzeby. W tym celu trafił na wielkie ranczo w Arizonie, blisko granicy z Meksykiem. Na bezkresnym gospodarstwie stał gdzieś tam na uboczu malutki domek, który bardzo mu się spodobał. I tak stał się właścicielem niewielkiej nieruchomości gdzieś na końcu świata. Najpierw ją dostał, potem wygrał, a w końcu kupił. Także stał się właścicielem trzykrotnie;) Po dwudziestu latach Cejrowski jedzie do swej posiadłości, by spędzić tam ponad rok. Wokoło bezkresna preria, kurz, pył, rdza. Najbliższy sąsiad kilkanaście kilometrów dalej. Gdy przychodzi wichura, lub co gorsza, tornado, wyłączają prąd, na kilka dni, czy na tydzień. Wtedy nie ma żadnego kontaktu ze światem. I w takim to miejscu Autor czuje się szczęśliwy. Delektuje się ciszą, spokojem, poznaje stopniowo mieszkańców okolicznego miasteczka, zwyczaje tubylców. Spędza czas głównie na nicnierobieniu. Okazuje się, że choć na początku to trudne, to jednak możliwe!

Mimo, że za Cejrowskim zdecydowanie nie przepadam, drażni mnie jego głos i sposób mówienia, to książkę czytało mi się bardzo sympatycznie! Przepełniona humorem, opisuje codzienne życie w, jak się okazuje, bardzo egzotycznym zakątku Ziemi. Jest zdecydowanie pochwałą życia w stylu slow, wręcz baaardzo slow! Momentami nie chce się wierzyć, że gdzieś tam w Stanach ludzie żyją w takim tempie, takimi problemami! Ale i trochę tęskno, w codziennym wirze spraw, tempie życia wielkiego miasta, w otoczeniu tłumów ludzi - za taką pustką, ciszą, za niebieskim krzesłem na porczu, z którego można oglądać wschody słońca, i zachody, i słuchać szumu traw-bez patrzenia na zegarek....
Jedyne, czego mi brakowało, to zdjęcia! Jest ich bardzo mało, czuję wielki niedosyt!
Wydawnictwo:
Ocena: 4+/5
Ponad 20 lat temu Cejrowski jako student podróżował po Ameryce i imał się różnych zajęć, by zarobić na podstawowe potrzeby. W tym celu trafił na wielkie ranczo w Arizonie, blisko granicy z Meksykiem. Na bezkresnym gospodarstwie stał gdzieś tam na uboczu malutki domek, który bardzo mu się spodobał. I tak stał się właścicielem niewielkiej nieruchomości gdzieś na końcu świata. Najpierw ją dostał, potem wygrał, a w końcu kupił. Także stał się właścicielem trzykrotnie;) Po dwudziestu latach Cejrowski jedzie do swej posiadłości, by spędzić tam ponad rok. Wokoło bezkresna preria, kurz, pył, rdza. Najbliższy sąsiad kilkanaście kilometrów dalej. Gdy przychodzi wichura, lub co gorsza, tornado, wyłączają prąd, na kilka dni, czy na tydzień. Wtedy nie ma żadnego kontaktu ze światem. I w takim to miejscu Autor czuje się szczęśliwy. Delektuje się ciszą, spokojem, poznaje stopniowo mieszkańców okolicznego miasteczka, zwyczaje tubylców. Spędza czas głównie na nicnierobieniu. Okazuje się, że choć na początku to trudne, to jednak możliwe!

Mimo, że za Cejrowskim zdecydowanie nie przepadam, drażni mnie jego głos i sposób mówienia, to książkę czytało mi się bardzo sympatycznie! Przepełniona humorem, opisuje codzienne życie w, jak się okazuje, bardzo egzotycznym zakątku Ziemi. Jest zdecydowanie pochwałą życia w stylu slow, wręcz baaardzo slow! Momentami nie chce się wierzyć, że gdzieś tam w Stanach ludzie żyją w takim tempie, takimi problemami! Ale i trochę tęskno, w codziennym wirze spraw, tempie życia wielkiego miasta, w otoczeniu tłumów ludzi - za taką pustką, ciszą, za niebieskim krzesłem na porczu, z którego można oglądać wschody słońca, i zachody, i słuchać szumu traw-bez patrzenia na zegarek....
Jedyne, czego mi brakowało, to zdjęcia! Jest ich bardzo mało, czuję wielki niedosyt!
czwartek, 22 września 2016
72(352) Polska odwraca oczy
Autor: Justyna Kopińska
Wydawnictwo: Świat Książki
Ocena: 5/6
Znana i nagradzana dziennikarka stworzyła zbiór reportaży na trudne, szokujące, zapierające dech tematy. Dotarła tam, gdzie nikt wcześniej nie dotarł, odkrywała prawdę, której nikt nie chciał widzieć. Zaczęła mówić głośno o sprawach, o których nikt nie chciał słuchać. Miłość do wielokrotnego mordercy-jak jej bronić? Dorastający, utalentowany muzycznie chłopak, który od urodzenia był traktowany jak upośledzony, a okazało się, że tylko źle słyszy...Dzieci maltretowane przez zakonnice. Znęcanie się nad pacjentami szpitala psychiatrycznego...To tylko niektóre z tematów, których nie boi się poruszać Autorka.
Jestem pełna podziwu dla jej determinacji. Dla siły, by być z tymi ludźmi, słuchać ich opowieści i zwierzeń.
Justyna Kopińska pisze w stylu reporterskim, zwięźle, cytuje wypowiedzi, nie ocenia. Przedstawia fakty, ich ocenę pozostawiając czytelnikowi.
Bardzo trudna książka. Dla ludzi o stalowych nerwach.
Wydawnictwo: Świat Książki
Ocena: 5/6
Znana i nagradzana dziennikarka stworzyła zbiór reportaży na trudne, szokujące, zapierające dech tematy. Dotarła tam, gdzie nikt wcześniej nie dotarł, odkrywała prawdę, której nikt nie chciał widzieć. Zaczęła mówić głośno o sprawach, o których nikt nie chciał słuchać. Miłość do wielokrotnego mordercy-jak jej bronić? Dorastający, utalentowany muzycznie chłopak, który od urodzenia był traktowany jak upośledzony, a okazało się, że tylko źle słyszy...Dzieci maltretowane przez zakonnice. Znęcanie się nad pacjentami szpitala psychiatrycznego...To tylko niektóre z tematów, których nie boi się poruszać Autorka.
Jestem pełna podziwu dla jej determinacji. Dla siły, by być z tymi ludźmi, słuchać ich opowieści i zwierzeń.
Justyna Kopińska pisze w stylu reporterskim, zwięźle, cytuje wypowiedzi, nie ocenia. Przedstawia fakty, ich ocenę pozostawiając czytelnikowi.
Bardzo trudna książka. Dla ludzi o stalowych nerwach.
środa, 21 września 2016
71(351) Pocałunek Fauna
Autor: Iwona Banach
Wydawnictwo:
Ocena: 4+/6
Dawno nie czytałam takiej książki. Innej niż wszystkie. Napisanej rzadko spotykanym stylem. Pełnej tajemnic, które z każdą kolejną stroną odkrywają się malutkimi kawałeczkami. Tak pełnej emocji, niezabliźnionych ran, wyrzutów sumienia.
Wandę, narratorkę opowieści, poznajemy w momencie, gdy leci z Kanady do Polski, do rodzinnego Bolesławca. To podróż wspomnień, po dwudziestu latach nieobecności w ojczyźnie. Co ją sprowokowało? Tajemniczy list, z tajemniczym wierszykiem. Stopniowo dowiadujemy się wielu informacji z przeszłości kobiety. Głównie dotyczą one grupy przyjaciół, z którymi spędzała mnóstwo czasu jako nastolatka. Jakaś tajemnicza tragedia spowodowała, że stali się sobie zupełnie obcy. Każde z nich chciało zapomnieć o tamtych wydarzeniach. Jednak się nie udało...Czy powrót do miasteczka, stanięcie po raz kolejny w tamtych miejscach, pozwoli poukładać fragmenty układanki, ukoić wreszcie duszę i zacząć żyć na nowo?
A wszystkiemu winien posążek Fauna. Znaleziony na cmentarzu. Rozbity przez młodych ludzi na kawałki, by każdy z nich mógł posiadać fragment niezwykłego skarbu. A przecież wiadomo, że Faun rzuca klątwę, przynosi nieszczęście...To od niego wszystko się zaczęło, traumatyczne wydarzenia, które na zawsze przerwały beztroską młodość, położyły się cieniem na reszcie życia, przekreśliły plany o szczęśliwej rodzinie, dzieciach, domku i samochodzie...
W główny nurt opowieści wplecione są wątki dotyczące historii dawnych mieszkańców Bolesławca i okolic. Poznajemy tragiczne losy niemieckich rodzin, które musiały uciekać przed rosyjskim frontem w czasie wojny. Z tych przymusowych, szybkich eksmisji narodziły się legendy o ukrytych skarbach. To właśnie żądza znalezienia skarbu, zaślepienie chęcią wzbogacenia się, które owładnęło jednym z przyjaciół Wandy, doprowadziło w końcu do tragedii...
Powieść, niezbyt długa, napisana jest bardzo specyficznie. Mnóstwo w niej pytań, krótkich zdań, równoważników, pojedynczych wyrazów. Język prosty, bez zbytecznych ozdobników, bez mocnych słów, a jednak tak dobrze oddający emocje. Rozdziały podzielone są na krótkie fragmenty. W każdym rozdziale teraźniejszość miesza się z przeszłością, historia ze wspomnieniami.
Książka bardzo wciąga, stopniowe odkrywanie kawałeczków układanki nie pozwala się oderwać od lektury.
Jedyny mój zarzut to taki, że od pewnego momentu zbyt wiele jest powtórzeń. Pewnie ma to na celu uwypuklenie emocji, jakie budzą się w bohaterce pod wpływem wspomnień. To właśnie te najbardziej traumatyczne obrazy wracają wciąż i wciąż. W tej samej dokładnie postaci, w tych samych słowach.
Nie jest to powieść lekka i przyjemna, ale na pewno warta przeczytania.
Wydawnictwo:
Ocena: 4+/6
Dawno nie czytałam takiej książki. Innej niż wszystkie. Napisanej rzadko spotykanym stylem. Pełnej tajemnic, które z każdą kolejną stroną odkrywają się malutkimi kawałeczkami. Tak pełnej emocji, niezabliźnionych ran, wyrzutów sumienia.
Wandę, narratorkę opowieści, poznajemy w momencie, gdy leci z Kanady do Polski, do rodzinnego Bolesławca. To podróż wspomnień, po dwudziestu latach nieobecności w ojczyźnie. Co ją sprowokowało? Tajemniczy list, z tajemniczym wierszykiem. Stopniowo dowiadujemy się wielu informacji z przeszłości kobiety. Głównie dotyczą one grupy przyjaciół, z którymi spędzała mnóstwo czasu jako nastolatka. Jakaś tajemnicza tragedia spowodowała, że stali się sobie zupełnie obcy. Każde z nich chciało zapomnieć o tamtych wydarzeniach. Jednak się nie udało...Czy powrót do miasteczka, stanięcie po raz kolejny w tamtych miejscach, pozwoli poukładać fragmenty układanki, ukoić wreszcie duszę i zacząć żyć na nowo?
A wszystkiemu winien posążek Fauna. Znaleziony na cmentarzu. Rozbity przez młodych ludzi na kawałki, by każdy z nich mógł posiadać fragment niezwykłego skarbu. A przecież wiadomo, że Faun rzuca klątwę, przynosi nieszczęście...To od niego wszystko się zaczęło, traumatyczne wydarzenia, które na zawsze przerwały beztroską młodość, położyły się cieniem na reszcie życia, przekreśliły plany o szczęśliwej rodzinie, dzieciach, domku i samochodzie...
W główny nurt opowieści wplecione są wątki dotyczące historii dawnych mieszkańców Bolesławca i okolic. Poznajemy tragiczne losy niemieckich rodzin, które musiały uciekać przed rosyjskim frontem w czasie wojny. Z tych przymusowych, szybkich eksmisji narodziły się legendy o ukrytych skarbach. To właśnie żądza znalezienia skarbu, zaślepienie chęcią wzbogacenia się, które owładnęło jednym z przyjaciół Wandy, doprowadziło w końcu do tragedii...
Powieść, niezbyt długa, napisana jest bardzo specyficznie. Mnóstwo w niej pytań, krótkich zdań, równoważników, pojedynczych wyrazów. Język prosty, bez zbytecznych ozdobników, bez mocnych słów, a jednak tak dobrze oddający emocje. Rozdziały podzielone są na krótkie fragmenty. W każdym rozdziale teraźniejszość miesza się z przeszłością, historia ze wspomnieniami.
Książka bardzo wciąga, stopniowe odkrywanie kawałeczków układanki nie pozwala się oderwać od lektury.
Jedyny mój zarzut to taki, że od pewnego momentu zbyt wiele jest powtórzeń. Pewnie ma to na celu uwypuklenie emocji, jakie budzą się w bohaterce pod wpływem wspomnień. To właśnie te najbardziej traumatyczne obrazy wracają wciąż i wciąż. W tej samej dokładnie postaci, w tych samych słowach.
Nie jest to powieść lekka i przyjemna, ale na pewno warta przeczytania.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






