Rok pierwszego wydania: 2014
Ocena: 5/6
Tym razem zostałam zaskoczona bardzo pozytywnie. Początek książki wydawał mi się nijaki, a styl pisarki niezbyt przypadł mi do gustu (krótkie zdania w czasie teraźniejszym), ale dość szybko tajemniczy i mroczny klimat domu nad kanałem w Amsterdamie wciągnął mnie po uszy. Ba, musiałam zaprzestać czytania wieczorami, bo potem nie mogłam zasnąć!
Osiemnastoletnia Petronella właśnie została żoną prawie czterdziestoletniego Johannesa Brandta, jednego z największych kupców siedemnastowiecznego Amsterdamu. W progu nowego domu w zastępstwie małżonka wita ją mrukliwa, nieprzystępna szwagierka Marin, która, jak się wkrótce okaże, pełni niepodzielne rządy w gospodarstwie i kontrolę nad bratem.
Mąż nie poświęca Nelli ani czasu, ani uwagi. Dziewczyna czuje się jakby była niewidzialna. Nie tak wyobrażała sobie nowe życie. Jako rekompensatę oziębłości, Johannes daje jej w prezencie ślubnym ogromną replikę ich wspólnego domu. Znaleziona w katalogu rzemieślników miniaturzystka, na zlecenie Nelli, ma ją wyposażyć w meble i figurki mieszkańców. Niebawem okazuje się, że tajemnicza kobieta zaczyna swoimi przesyłkami wyprzedzać dziwne i tragiczne wydarzenia, które wywracają życie rodziny Brandtów. Na jaw wychodzą coraz to nowe tajemnice, a Nella staje się zdecydowaną i odważną młodą kobietą, która próbuje ratować męża, jego interesy, życie Marin i bezpieczeństwo całej rodziny.
Oprócz wątku obyczajowego, kryminalnego, ważnym elementem powieści jest życie siedemnastowiecznego Amsterdamu. Styl życia bogatych kupców, sytuacja homoseksualistów, nazywanych sodomitami czy ciemnoskórych, traktowanych jak dzikusy.
To też opowieść o silnych kobietach, które w tamtych czasach nie miały prawa głosu, nie były samodzielne, praktycznie nie istniały jako odrębne jednostki. Na pierwszy plan wysuwa się Nella ze swoim bystrym umysłem, zdolnościami przedsiębiorcy, wielką tolerancją, wyrozumiałością i emocjami. Zaraz za nią jawi się Marin, kryjąca pod pancerzem siły i despotyzmu wielkie tajemnice. Towarzyszy im służąca Cornelia,
Uwagę zwracają też obrazowe opisy budynków, kanałów i...zapachów, które Nella wszędzie czuje. Smród gnijącej wody i ryb miesza się z zapachem piżma czy orientalnych przypraw.
Naprawdę zachwyciła mnie ta powieść. Daleka od naiwności, utartych schematów. Nie raz zaskoczył mnie zwrot akcji czy ujawnienie tajemnicy. Czytanie "Miniaturzystki" było wielką przyjemnością.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz