wtorek, 7 lipca 2026

"Lawendowy pokój" Nina George

 Rok pierwszego wydania: 2014

Ocena: 3,5/6



Dawno nie sięgałam po tzw babskie czytadła. Od dawna jestem rzadkim gościem w bibliotekach. Jednak urlop rządzi się swoimi prawami. Kiedy więc w nadmorskiej bibliotece w moje ręce wpadła powieść o książkach, nie wahałam się ani chwili! 

Pięćdziesięcioletni Jean Perdu jest właścicielem Apteki Literackiej, czyli księgarni na barce w Paryżu. Dobiera książki dla swoich klientów niczym farmaceuta medykamenty. Umie czytać ludzkie emocje i dobiera tytuły wg potrzeb: pocieszające, wzruszające, odstresowujące, dodające odwagi itd. Tylko sobie nie potrafi pomóc...Dwadzieścia jeden lat temu odeszła od niego ukochana kobieta, a Jean przestał wtedy tak naprawdę żyć i czuć. 

Kiedy w kamienicy pojawia się porzucona przez męża Catherine, której sąsiedzi próbują pomóc, w ręce Jeana trafia przez przypadek list napisany przez ukochaną Manon w dniu jej odejścia. Przez dwadzieścia jeden lat Jean nie chciał go otworzyć, bo po co czytać oklepane, banalne wyjaśnienia...Tym razem zdobywa się na odwagę. Słowa, które czyta, przewracają jego życie do góry nogami, a wydarzenia sprzed lat stawiają w zupełnie innym świetle...

Pewnego letniego dnia Jean podejmuje spontaniczną decyzję: odcumowuje barkę i rusza przez piękną Prowansję do miejsca, w którym mieszkała Manon, by spotkać się  z jej mężem. W ostatniej chwili na pokład wskakuje Max, młody pisarz, który chce uciec przed nachalnymi fankami i poszukać natchnienia na nową powieść. I tak rozpoczyna się długa, pełna przygód, ale też rozmyślań o życiu i przeszłości, podróż przez malownicze rejony Francji.

Początek powieści  mnie zauroczył, jak to się zwykle dzieje, gdy akcja dotyczy książek, a główny bohater jest księgarzem! Książki, wszędzie książki, w mieszkaniu Jeana, na barce! Tyle inspirujących tytułów! Ale im dalej tym robi się mniej książkowo, a bardziej miłośnie i romansowo, zaś zakończenie jest typowym wyciskaczem łez.

To dobra lektura na leniwe, urlopowe dni i wieczory pełne nicnierobienia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz