wtorek, 10 czerwca 2025

"Na wschód od Edenu" John Steinbeck

 Rok pierwszego wydania: 1952

Ocena: 6/6



Powieść niezwykła. Kompletna. 

To historia tragicznych losów rodziny Trasków, która osiedliła się na początku XX wieku w dolinie Salinas. Aron i Kaleb-dwaj bracia, różni od siebie jak ogień i woda, powtarzają odwieczną przypowieść o Kainie i Ablu. Dobro i zło wciąż się ze sobą ścierają. 

Z jednej strony to klasyczna saga o kalifornijskich farmerach. Z drugiej, głęboka opowieść o ponadczasowych wartościach, miłości, zdradzie, nienawiści, złu, któremu trudno postawić tamę. 

"Pamiętam nazwy, jakie w dzieciństwie nadawałem różnym trawom i tajemniczym kwiatom. Pamiętam miejsca, gdzie trafiały się ropuchy, i godzinę przebudzenia ptaków w lecie, zapach drzew i pór roku, i to, jak wyglądali, chodzili, a nawet pachnieli ludzie. Wspomnienia zapachów są bardzo bogate" (str 9)

"Trzeba wielkiej odwagi, żeby głosić prawdę, która jest nie do przyjęcia dla współczesnych"

"Chełpić się można każdą rzeczą, jeżeli jest ona wszystkim, co mamy. Możliwe, że im mniej mamy, tym więcej musimy się chełpić".

Monumentalna powieść, ponad 850 str, od której jednak trudno się oderwać. 

wtorek, 20 maja 2025

"Północ i Południe" Elizabeth Gaskell

 Rok pierwszego wydania: 1854

Ocena: 6/6



Tym razem, przyznaję, pierwszy był serial, który bardzo mi się spodobał. Dopiero po latach sięgnęłam po pierwowzór i nie zawiodłam się! Ba, zachwyciła mnie ta powieść!

Margaret Hale i Jonh Thornton to jedna z tych znanych klasycznych par z XIX wieku, o których czyta się w opasłych tomiszczach. Ona-córka zubożałego pastora, przenosi się z rodziną z małej, wiejskiej plebanii w Helstone na południu Anglii do zadymionego, robotniczego Milton. On - przemysłowiec z Północy, właściciel fabryki, Ona - dobra, wrażliwa na ludzką krzywdę, współczująca. On - twardo stąpający po ziemi, kierujący się twardymi prawami ekonomii, zimny i nieprzystępny. Wydawałoby się, że nie ma mniej dobranych ludzi. A jednak, oczywiście wszystko zmierza do happy endu ;)

Ale ta powieść nie jest słodkim jak ulepek romansem. To doskonały obraz życia w przemysłowym, XIX-wiecznym mieście w Anglii. Bohaterowie pochodzą z różnych warstw społecznych, spotkamy tu i przedstawicieli arystokracji, i biedaków, umierających od biedy i chorób.

"Oto życie w mieście. Nerwy mieszkańców napinają się przez ten cały pośpiech, krzątaninę, nieustanny ruch, który ich otacza. Nawet nie wspominam o stłoczeniu na ograniczonej przestrzeni tych domków. Samo to stanowi jednak wystarczającą przyczynę depresji i obniżenia nastroju. Na wsi ludzie żyją bardziej poza domem, na zewnątrz. Nawet dzieci. I nawet zimą" (str 396)

"Przypuszczam, że każdy sposób życia wiąże się z pewnymi wyzwaniami i zagrożeniami. Mieszkaniec miasta z trudem znajduje w sobie spokój i cierpliwość, natomiast dla kogoś wychowanego  na wsi problemem okazałyby się przedsiębiorczość i stawianie czoła niespodziewanym komplikacjom. A żaden z nich nie radzi sobie dobrze z przewidywaniem przyszłości. Pierwszy dlatego, że teraźniejszość jest taka żywa, tak pędzi do przodu. Drugi dlatego, że jego życie skłania go do trochę zwierzęcej egzystencji -  z powodu niewiedzy nie dba o satysfakcję płynącą z osiągania czegoś, co mógłby zaplanować, czemu mógłby się poświęcić" 

Cieszę się, że mam tę powieść na półce i mogę do niej wracać, kiedy tylko zapragnę znów znaleźć się w Milton.